Hokej zostaje wryty w ciała hokeistów – te ślady, czyli blizny pozostawione przez kije, krążki, łyżwy i pięści są pewnego rodzaju mapą ich karier. Co oznacza noszenie tych blizn dla samych zawodników? O swoich hokejowych odznaczeniach opowiada kilku graczy, którzy nabawili się nowych śladów w ostatnich sezonach. Dziś część pierwsza!

Matt Calvert, Columbus Blue Jackets
Uraz: Strzał z klepki Nicka Holdena prosto w brew, 18 listopada 2016 roku
Uszkodzenia: 36 szwów
Odpoczynek: Wrócił na lód i zdobył gola na wagę zwycięstwa
Nie było żadnego ostrzeżenia. Absolutnie żadnego. Rolą skrzydłowych jest ustawianie się na linii strzału rywali i blokowanie tych uderzeń. Standardem jest, że strzały z klepki wznoszą się mniej więcej do pasa. Nie w tym przypadku – nigdy nie widziałem, żeby krążek wzbił się tak wysoko.
Ludzie, którzy byli wtedy ze mną na lodzie powiedzieli później, że na zawsze zapamiętają odgłos krążka uderzającego o moją twarz. Nie pamiętam niczego takiego. W jednej sekundzie ustawiałem się na linii strzału, w następnej leżałem na lodzie. Odsunąłem nieco kask i wtedy zobaczyłem krew. Nie było to kilka kropelek, ona się lała. Oczywiście, gdy jesteś hokeistą, od czasu do czasu zdarzają się różnorakie zacięcia, które kończą się szwami. Dlatego gdy widzisz krew reagujesz jakby było to coś naturalnego. Sęk w tym, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem