John Tortorella – pospolity cham czy niezrozumiany geniusz?
Więcej hokejowych historii i analiz w NHL w PL
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Komentarze pod tekstem
Pan wybaczy ale się nie zgodzę w paru kwestiach. Obecny trener hokeistów z Columbus został przedstawiony w jednoznacznie negatywnym świetle. Nie zgadzam się z tym, ale po kolei:
1. „Przez 20 lat samodzielnej pracy trenerskiej nie zdobył zbyt dużo laurów i trofeów.”
Otóż Tortorella zdobył puchar i nagrodę Jacka Adamsa czyli trenera roku. Naprawdę bardzo elitarne jest grono tych, którzy zdobyli więcej.
2. Może i można było wyciągnąć z Rangersów więcej ale po dojściu Tortsa do władzy ekipa z Nowego Jorku zaliczyła skok o przynajmniej jeden poziom wyżej. Dodam jeszcze, że póki Bruins nie wygrali pucharu w 2011 roku, prawie cały Boston wzdychał do Tortorelli.
3. Zadymę z Calgary zaczęła ekipa Płomieni wyjeżdżając na rozpoczęcie meczu piatką bandziorów i bijąc rywali od razu po pierwszym rzuceniu krążka. Podczas pierwszej przerwy Tortorella stanął w obronie swoich zawodników i poszedł wyjaśnić sprawę z rywalami.
Tortorella na pewno nie jest „kolejnym nieokrzesanym gburem, który zechciał bawić się w trenerkę”. O Tampie i Nowym Jorku już było. W Columbus regularnie awansuje do play-offs, co w ciężkiej dywizji i braku największych gwiazd nie było oczywiste. Wygrał pierwszą dla organizacji rundę play-offs i to w jakim stylu! Od trzech lat odpada z poźniejszym finalistą bądź zwycięzcą rozgrywek za każdym razem zmuszając rywali do sporego wysiłku.
Spojrzałem w internety i wygląda na to, że Tortorella ostatnie sześć wycieczek do play-offs kończył w tańcu z późniejszym finalistą z czego połowa jego pogromców zdobywała ostateczne trofeum.
Kwestia percepcji, ja jestem fanem Tortsa jako człowieka, czy jako trenera? Musiałbym pomyśleć. Tutaj tekst skupiał się na „nienawiści” do niego 🙂