Jeden z najlepszych „ochroniarzy” ostatnich lat zaliczył go do grona zawodników, których nienawidzi się „bo tak”. Niezwykle agresywny, bardzo nieprzewidywalny i niemożliwy do pominięcia podczas spotkań NHL. Być może rekordzista pod względem kontuzji, które wywołał… u zawodników swoich drużyn podczas treningów.
Autor być może pierwszej w historii hokejowej bójki w stylu MMA, a także jeden ze złotoustych ligi. To właśnie on. Można go kochać lub nienawidzić. Nie można go nie znać, choć od jakiegoś czasu jest już nie graczem NHL, lecz jej telewizyjnym analitykiem. Oto Kevin Bieksa.
Bieksa to były defensor Anaheim Ducks, choć wszyscy kojarzą go raczej z Vancouver Canucks, gdzie miał mocną pozycję w drużynie walczącej o Puchar Stanleya. Kanadyjczyk był typowym defensywnym obrońcą z gatunku „bronimy za wszelką cenę”. Stosunkowo szybki, skuteczny w swoich zagraniach i bardzo łatwo trafiający na ławkę kar. Znany z bardzo dobrych bójek już od czasów juniorskich.
Powód do nienawiści nr 1 – „tanie zagrania”
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Ja tam Bieksę i jego styl uwielbiam…