Popularny w USA ruch „me too”, który przynajmniej z założenia ma ośmielać ofiary napaści seksualnych do mówienia otwarcie o swoich doświadczeniach i łapania w ten sposób sprawców, ma tylu zwolenników, co przeciwników. Oprócz kilku wykrytych słusznie afer, hasztag przyczynił się do całej gamy oskarżeń mających na celu popularność, lub po prostu dokopanie nielubianej osobie. A ponieważ media mają dużo większą moc sprawczą niż sąd, to oskarżenia kierowane są najpierw do telewizji, radia i gazet, a potem ewentualnie idzie się do sądu. Jednak przed majestatem prawa zazwyczaj odzyskuje się marny procent zniszczonej już kariery, a jeśli wyrok jest uniewinniający, to czytelników prasy bulwarowej nie obchodzi to ani troszkę. Tak właśnie może być w przypadku Jake’a Virtanena, który być może zagrał swój ostatni sezon w NHL.
Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem