J.T. Miller znajdował się na wysokości 35 tysięcy metrów na pięć minut przed zamknięciem okienka transferowego. Hokeiści New York Rangers mieli następnego dnia grać przeciwko Vancouver Canucks i byli w drodze na to starcie. Na pokładzie było głośno, wszyscy spekulowali, jakie jeszcze transfery zostaną w niedługim czasie ogłoszone.
– Chłopacy podłączyli się do internetu i zobaczyli, że Mac (Ryan McDonagh), który w tamtym czasie był kapitanem drużyny, został oddany do Tampy – wspomina Miller. – Wszyscy byli nieco zaskoczeni i zdołowani tą decyzją.
Amerykański środkowy zaczął pocieszać kolegę z zespołu zupełnie nieświadomy tego, że jego także czeka przeprowadzka na Florydę. Po kilku minutach Miller został zaproszony przez menedżera Strażników – Glena Sathera na tyły samolotu, dowiedział się, że od tego momentu nie jest już zawodnikiem ekipy z Nowego Jorku.
Momentalnie po lądowaniu w Vancouver doświadczony środkowy wraz z kilkoma innymi kolegami musieli przesiąść się do innego samolotu. Nie mieli nawet szansy na powrót do Nowego Jorku i zebranie swoich rzeczy. Wszystko związane z przeprowadzą Millera spadło w pełni na jego żonę, Natalie.
– Moja żona była wtedy w ósmym miesiącu ciąży – mówi Miller. – Przyleciała do Tampy niemal od razu. Wszystko to było prawdziwym koszmarem. Wynajmowaliśmy w Nowym Jorku mieszkanie, przynajmniej nie musieliśmy myśleć o sprzedaży, wciąż jednak byliśmy zmuszeni do spakowania wszystkich naszych rzeczy i przenoszeniu mebli. Natalie zajęła się tym wszystkim.
Millerowie nie wiedzieli, czy
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
„Następnego dnia musiałem przewrócić kartkę i przygotować się do wylotu” – turn the page 😉 W języku polskim taki idiom chyba nie występuje.
A poza tym dobry tekst, przyjemnie się czytało.
,,Przejść do porządku dziennego” będzie chyba najbliżej.
Na taką wersję poprawiam i kłaniam się uniżenie.