Wczoraj w formie wydarzenia zdalnego odbyło się wręczenie nagród za sezon regularny dla najlepszych zawodników NHL. Connor McDavid powtórzył wyczyn Wayne’a Gretzky’ego sprzed blisko 40 lat i został drugim w historii ligi jednogłośnie wybranym MVP otrzymując drugi raz w karierze trofeum Harta. Kapitan Oilers zanotował w sezonie regularnym niesamowitą liczbę 105 punktów w 56 spotkaniach. Drugie miejsce w głosowaniu zajął Auston Matthews, który przy okazji odebrał Maurice Richard Trophy, a trzecie Nathan MacKinnon. Oprócz tego McDavid odebrał również Nagrodę im. Teda Lindsaya oraz Art Ross Memomial Trophy.

Calder Trophy zgodnie z oczekiwaniami trafił w ręce Kiriła Kaprizowa, a Trofeum im. Jamesa Norrisa do Adama Foxa. Alexander Barkov odebrał Frank J. Selke Trophy, a Trofeum Veziny Marc-Andre Fleury. Nie bedę wspominać o nagrodach za  osiągnięcia pozasportowe, bo z tymi nagrodami akurat problemu nie mam. Generalnie było bardzo słodko, były podziękowania dla drużyn, trenerów, żon, kochanek, dzieci. Więc co mi w zasadzie nie pasuje w tych nagrodach. Teraz pytanie i chwila dla was na odpowiedź. Wiecie co łączy wszystkich wyżej wymienionych hokeistów?

Żodyn

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Pompka medialna

Nagrody dobre, ale czas wręczenia fatalny