Historia dnia: Kanadyjczycy przegrali, ale awansowali
Kanadyjczycy po słabiutkim początku mistrzostw potrzebowali zwycięstwa z mającą już pewny awans Finlandią, by nie czekając na wieczorne wyniki zapewnić sobie udział w fazie pucharowej. Ekipa „Klonowego Liścia” bardzo mocno rozpoczęła to decydujące dla siebie spotkanie, osiągając wyraźną przewagę w pierwszej tercji. Premierowego gola udało im się uzyskać już w 90 sekundzie spotkania po tym, jak precyzyjne podanie w poprzek lodu Gabriela Vilardiego na bramkę zamienił Brandon Pirri.
https://twitter.com/IIHFHockey/status/1399657510471028736
W sumie było to bardzo wyrównane spotkanie, a nie mający wielkiej presji Finowie absolutnie nie mieli zamiaru odpuszczać. Kluczowa dla nich okazała się druga odsłona, którą wyraźnie zdominowali, a wynik udało się wyrównać już po 71 sekundach i solowej akcji Arttu Ruotsalainena.
https://twitter.com/IIHFHockey/status/1399669987552333824
Bycie jedynym napastnikiem z NHL w tegorocznym składzie zobowiązuje, ale osobiście nie myślałem, że ten gracz stanie się tak jednoznacznie dominującą postacią w fińskich szeregach. Całe trio z młodym Antonem Lundellem i Niko Ojamakim staje się zresztą motorem napędowym poczynań ofensywnych Finów. To po pięknej akcji Lundella, Ruotsalainen dołożył jeszcze jednego gola już w końcówce trzeciej tercji na wagę remisu 2:2 i dogrywki.
https://twitter.com/StevenEllisTHN/status/1399688122066214913
Podopieczni Jukki Jalonen znów zasłużyli na słowa uznania, ambitnie gonili wynik, dwukrotnie odrabiając straty, nie odpuścili w karnych. Kanadyjczycy sami po meczu przyznawali, że to było ich najlepsze spotkanie w Rydze, a jednak Finów nie pokonali. Powtórka ostatniego finału zobowiązywała do tego, by powalczyć. Podział punktów Finom pełnego sukcesu również jednak nie przyniósł, bo stało się jasne, że nie wygrają grupy, ale każda wygrana buduje morale na najważniejszą fazę turnieju, a zwłaszcza z tak uznanym rywalem, także Jalonen może być zadowolony.
Remis po regulaminowym czasie gry nie przekreślał jeszcze awansu Kanady. W dogrywce znakomitej okazji nie wykorzystał m.in. Nick Paul i trzeba było strzelać karne, a to musiało już wywołać nerwowość wśród tych ściskających kciuki za Kanadę. Nie od dziś wiadomo, że ekipa „Klonowego Liścia” przegrała kilka ważnych spotkań na różnych poziomach po serii najazdów i należała do grona największych zwolenników usunięcia ich z meczów rozstrzygających o medalach. Coś musi być na rzeczy, bo choć najazdy skutecznie rozpoczął Pirri, później znacznie skuteczniejsi byli Finowie, a kluczową próbę bardzo pewnie wykorzystał najlepszy na lodzie Ruotsalainen.
https://twitter.com/antonj85/status/1399695166513070082
Ten jeden jedyny punkt za przegrane karne, skazał Kanadę na nerwowe oczekiwanie, by w wieczornym meczu Niemców z Łotwą nie padł remis. Ostatecznie wszystko skończyło się po myśli ekipy „Klonowego Liścia” i jednak po trzech porażkach na początku zmagań, zobaczymy ich w fazie pucharowej. Ćwierćfinał z Rosją, niezależnie od składów, to zawsze duża rzecz, będzie ciekawie…
Mecz dnia: Niemcy – Łotwa
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Komentarze pod tekstem