Moment dnia: Złote trafienie Kanady

Gol Nicka Paula z siódmej minuty dodatkowego czasu gry rozstrzygnął o losach wielkiego finału i pozwolił Kanadzie na skompletowanie niesamowitego powrotu, jaki był ich udziałem w Rydze. Po trzech meczach fazy grupowej byli w hokejowym piekle, ale podnieśli się z kolan, wygrywając pozostałe spotkania. Gdyby jednak po ich myśli nie ułożyły się też wyniki innych spotkań, to w fazie pucharowej w ogóle by nie zagrali. Trafienie na wagę 27 tytułu w historii wypracował duet z Ottawa Senators, Paul dostał podanie zwrotne od króla asyst tegorocznego czempionatu, Connora Browna, który w dużej mierze dzięki 13 kluczowym podaniom został też najskuteczniejszym zawodnikiem turnieju. Wygrała hokejowa potęga, ale biorąc pod uwagę to, jak szalony przebieg miały tegoroczne mistrzostwa, to z jednej strony jest to coś niespodziewanego, a z drugiej bardzo znamiennego dla właśnie zakończonej imprezy.

Historia dnia: Walka na special teams

Nic w tym turnieju nie mogło być proste i oczywiste. Finałowe starcie zapowiadano, jako zderzenie do bólu konsekwentnych w defensywie Finów z rozkręcającą się ofensywą kanadyjską, ze świetną topową formacją. Obydwie ekipy przez cały turniej nie łapały zbyt wielu kar, ani nie brylowały zbytnio w ich wykorzystywaniu. Przewrotny los sprawił, że walka o złoto zamieniła się jednak w dużej mierze w walkę właśnie na special teams. Raczej spokojnie zaczynający swoje mecze Finowie od razu dostali trzy okazję do grania z przewagą liczebną i choć rozgrywaniem zamka nie imponowali, zdobyli pierwsze trafienie finału. Efektowną akcją pod atakowaną bramką błysnął Mikael Ruohomaa.

Druga tercja? Sytuacja się powtórzyła tyle, że na ławkę kar zaczęli wędrować Finowie, a koniec końców pokarał ich za to Maxime Comtois, który wepchnął krążek z najbliższej odległości, a jeszcze wcześniej trafił w słupek. Od tego momentu mecz zamienił się w heroiczną walkę o każdy centymetr lodu, miejsca było bardzo niewiele i co tu dużo mówić, zaczęło już pachnieć dogrywką.

Finowie znów na poważnie doszli do głosu w ostatniej odsłonie. Dobrze wywalczony za atakowaną bramką krążek dotarł do obrońcy Petteri Lindbohma, który po ładnym strzale odzyskał dla nich prowadzenie. Następne minuty mogły przynieść hokeistom „Suomi” kolejne, być może decydujące trafienie, ale kiedy wszystko zaczęło się układać, niepotrzebną karę w środkowej części pola gry złapał wcześniejszy bohater, Ruohomaa.

Kanadyjczycy potrzebowali raptem kilkunastu sekund, by pokarać Finów, a zrobił to, po znakomitym zachowaniu przed bramką Comtois, Adam Henrique. Kanadyjski kapitan w drugiej tercji zdobył już bramkę, ale z powodu spalonego słusznie nie została ona uznana. Znów gol w liczebnej przewadze i znów gracza Anaheim Ducks. Kibice tego zespołu mogli przecierać oczy ze zdumienia, bowiem ich ulubieńcy w sezonie NHL bardzo rzadko raczyli ich tego rodzaju akcjami i skutecznym finiszem. Tym razem drugi duet klubowy, po tym Senators, walnie przyczynił się jednak do końcowego sukcesu ekipy „Klonowego Liścia”.

Wnioski dnia: Siła zaplecza i waga ćwierćfinału

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Wyniki:

Mecz o 3 miejsce:

USA – Niemcy 6:1

Wielki finał:

Finlandia – Kanada 2:3 po dogrywce