W tej chaotycznej dyscyplinie sportu, jaką jest hokej, i szalenie wyrównanej lidze, jaką jest NHL, nie często mamy do czynienia z rewanżami na poziomie czołowej czwórki. W tegorocznej „final four” mamy jednak dwie te same drużyny, co w poprzednich play-offach, co więcej obie zagrają ze sobą na tym poziomie po raz drugi z rzędu. Taka sytuacja w erze salary cap miała miejsce tylko raz, gdy w 2013 i 2014 na poziomie półfinałów o Puchar Stanleya grały ze sobą Chicago Blackhawks i Los Angeles Kings. Za każdym razem wtedy zwycięzca półfinałowego boju sięgał później po końcowe trofeum. Czy tak będzie i tym razem? O ile obecność Błyskawicy w tym wąskim gronie nie dziwi i jest w myśl przewidywaniom ekspertów, o tym Wyspiarze „znowu” zepsuli narrację wielu znawcom hokeja.
Najważniejsze statystyki:
Więcej hokejowych historii i analiz w NHL w PL
w pakiecie premium
Darmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Komentarze pod tekstem