Pojawił się ostatnio zręcznie napisany tekst o tym kogo najlepiej spotykać w drodze po puchar. Najprostszy wniosek był taki, że koniecznie trzeba się bić z Bostonem. Wtedy procenty wyglądają najlepiej. Ba, procenty ogólnie są genialne, zwłaszcza w ustach, a potem w głowie.
Na szczęście przywołany został cytat Samuela L. Clemensa znanego bardziej pod pseudonimem Mark Twain o statystyce: „Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.” (ang.: „There are three kinds of lies: lies, damned lies, and statistics.” – żeby nie było wątpliwości co do tłumaczenia!). Cóż, nie wypada się kłócić z tak bystrą i znaną osobą. Ja jednak mam trochę inną teorię. Statystykę trzeba umieć stosować. Jak ze wszystkim. Piłą łańcuchową można zrobić dużo ciekawych rzeczy. Równie dobrze można sobie nią uciąć kilka innych fajnych rzeczy – chwila nieuwagi i paluszki idą… Sami wiecie gdzie.
Nie chodzi mi o pokazanie, że Redaktor Ruszel jest mniej mądry, a o nadanie tła liczbom przez niego zaprezentowanym. Od roku 1980 mniej więcej połowa play-offów była grana najpierw wewnątrz dywizji. Drużynę z zewnątrz można było dopiero spotkać w finale konferencji. Jak to się przedstawia w procentach?
Runda nr 1
Załóżmy, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem