Ostatni etap kariery Tylera Johnsona w Tampa Bay Lightning był dużym sprawdzianem dla dojrzałości i profesjonalizmu zawodnika. Z jednej strony był drużynie potrzebny na lodowisku, z drugiej jego kontrakt (5 mln $ rocznie do 2024) mocno uwierał napięty budżet klubu. Przez kilkanaście miesięcy 30-latek był oferowany innym zespołom, dwukrotnie lądował też na liście odrzutków, ale chętnych nie było nawet do wzięcia go za darmo.
W końcu w przerwie między sezonami Julien Brisebois dogadał się z Chicago Blackhawks i Johnson trafił do “Wietrznego miasta” w zamian za wybór w drugiej rundzie draftu 2023 i Brenta Seabrooka, a właściwie jego kontrakt, bo zawodnik już raczej na dobre rozgościł się w rubryce “kontuzjowani długoterminowo”. Jeszcze jeden drobny szczegół. Po drodze Johnson zdobył z Lightning drugie mistrzostwo NHL, mając zauważalny wkład w sukces szczególnie w finałowej serii z Montreal Canadiens. Taki urok życia na krawędzi salary cap.
Dla mistrzów NHL to ruch czysto budżetowy. Oznacza mniej więcej tyle, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Z pamiętnej formacji ,,Trojaczków”, Johnsonowi dosyć mocno zjechała forma. O ile Palát przez lata potwierdzał solidną dyspozycję i był dobry w PO, a Kuczerow ze zdolnego grajka z potencjałem przekształcił się w supergwiazdę, o tyle Tyler zagrał tak naprawdę jeden świetny sezon (2014/15) i kilka porządnych (2013/14, 2016/17, 2017/18, 2018/19). Bardzo uniwersalny gracz, zgoda. Musiał odejść, żeby zrobić miejsce dla innych? O tak.