Sezon dla Sharks rozpoczął się nadspodziewanie dobrze. Ekipa z Kalifornii pokazała się z niezłej strony, wygrywając cztery pierwsze spotkania i wlewając nieco otuchy w skołatane serca swoich fanów. Solidna postawa części mocno krytykowanych w ostatnich miesiącach graczy, a także dobry początek w wykonaniu nowego duetu golkiperów sprawiły, że kibice w San Jose mogli na chwilę zapomnieć o sprawie, która toczy od wewnątrz ich ulubioną drużynę od wielu tygodni. Nie sposób jednak cały czas udawać, że coś się nie wydarzyło lub się nie dzieje. Evander Kane pozostaje bowiem potężnym problemem, z którym musi sobie poradzić szefostwo kalifornijskiego klubu.
Nigdy nie był grzecznym chłopcem
Więcej hokejowych historii i analiz w NHL w PL
w pakiecie premium
Darmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Może jakiś zakład, że Kane już nie zagra dla SJS w tym sezonie? Jedna sprawa, że szatnia go nie chce i nie lubi, druga jest taka, że pominięto go w prezentacji dokonań z poprzednich rozgrywek na początku tego sezonu, a był przecież najlepiej punktującym graczem Rekinów. Brzmi to kosmicznie, ale trochę jakby Sharks chcieli wymazać go ze swojej historii.
Komentarze pod tekstem
Może jakiś zakład, że Kane już nie zagra dla SJS w tym sezonie? Jedna sprawa, że szatnia go nie chce i nie lubi, druga jest taka, że pominięto go w prezentacji dokonań z poprzednich rozgrywek na początku tego sezonu, a był przecież najlepiej punktującym graczem Rekinów. Brzmi to kosmicznie, ale trochę jakby Sharks chcieli wymazać go ze swojej historii.