Wydawało się, że w Missouri pewna epoka definitywnie skończyła się. Okno na zdobycie kolejnego Pucharu Stanley’a zatrzasnęło się dokumentnie. Gwóźdź do trumny złotej ekipy sprzed trzech lat został wbity. Blues w skróconym sezonie wesoło pałętali się poniżej pozycji gwarantującej awans do play-offs. Tylko słabości rywali zawdzięczali możliwość gry w play-offs. I może lepiej byłoby gdyby jednak odpadli wcześniej – Colorado Avalanche ciężko znokautowało niedawnych mistrzów – w każdym meczu różnica klas była aż nadto widoczna, a samo za moment pożegnało się z rozgrywkami. Można stwierdzić, że St. Louis to była najgorsza drużyna w play-offs. Ich pogromcy chwilę później odpadli z Vegas, ci z kolei musieli uznać wyższość Montrealu, który w finale nie miał nic do powiedzenia z Tampą.
Doug Armstrong stanął przed naprawdę niełatwym zadaniem odbudowania drużyny. To dość odważny i nowoczesny kierownik, o czym za chwilę. Pierwsze ruchy musiał wykonać
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem