Swego czasu zdawało się, że Nikita Fiłatow ma wszystko, by zawojować najlepszą hokejową ligę świata. W 2008 roku został numerem 6 draftu do NHL. Jednak już po czterech sezonach wrócił do ojczyzny, gdzie tułał się od klubu do klubu. Do miana wielkiego talentu, za jaki kiedyś był uważany, nigdy nie nawiązał. Co poszło nie tak? Oto historia tego, którego pewnie wielu już nie pamięta, a niektórzy bardzo pamiętać nie chcą…
Początek
Więcej hokejowych historii i analiz w NHL w PL
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Komentarze pod tekstem
Fiłatow to jeden z moich ulubieńców, więc czego by nie zrobił, sentyment i tak będzie górą. Jego słynne „Filly don’t do rebounds” to nie mit xD W przedsezonowych meczach Spartaka wygląda świetnie, po kontuzji chyba ani śladu, więc jestem dobrej myśli. W ubiegłym sezonie widziałem jego występ w Togliatti, więc od razu mała reklama – chętnie sprzedam jersey Lady Togliatti, a chętnej osobie oddam jedną mini-gazetkę z klubowego sklepiku 🙂