Wywiady pomeczowe to najnudniejsza część każdego spotkania hokejowego. Trenerzy i zawodnicy odpowiadają na wiecznie te same pytania w stylu „co poszło nie tak” lub „czy bardzo cieszyliście się ze zwycięstwa” i tym podobne cuda-wianki. Średnio raz do roku zdarza się jednak bardzo interesująca konferencja po spotkaniu. Ostatnim razem był to narąbany jak radziecki oficer Nikita Kuczerow, który popijając browary orał dziennikarzy i chwalił swoich kolegów po fachu. Tym razem było mniej śmiesznie, a główny bohater orał jednego ze swoich podopiecznych. Fiński bramkarz, który stał się celem ataku trenera z reguły się nie śmieje – i w tej sytuacji nie było powodu do zmiany w tym departamencie.
„To nie my. To oni”
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Ja rozumiem, że Koskinen jest przeciętnym/słabym bramkarzem ale atak na niego i tylko na niego ze strony trenera, to kurewsko słaba rzecz. Tippett szuka kozła ofiarnego, żeby zrzucić z siebie winę za słabe wyniki Nafciarzy. On i Holland od kilku lat nie potrafią zbudować drużyny wokół Connora i Leona, a teraz obrywa się bramkarzowi. Słabe to wszystko. Jak tak dalej pójdzie, to Oliers unie awansują do po i dopiero w Emonton rozpęta się Armagedon.
To nie jest przypadek, że ostatnio Puchar Stanleya zdobywały drużyny z mało lub średnio medialnych rynków. Żaden gracz nie będzie grał dobrze, kiedy z tyłu głowy kłębić się będą myśli: ,,Nie jestem dość dobry”, ,,Gram beznadziejnie”, ,,Nie dam rady” etc.