W sobotnie popołudnie lokalnego czasu gruchnęła wieść, że San Jose Sharks wystawili na listę odrzutków Evandera Kane’a z zamiarem rozwiązania jego kontraktu z winy zawodnika. Nad głową kanadyjskiego napastnika od kilku miesięcy wisiała już taka groźba, tym razem kalifornijski klub podjął jednak konkretne działania, rozpoczynając zamieszanie, które może jeszcze potrwać sporo czasu.
Sam sobie stworzył bańkę
W połowie października 2021 roku, gdy ujawniono, że Kane posługiwał się sfałszowanym dokumentem potwierdzającym zaszczepienie przeciw Covid-19, wielu uznało, że to już definitywny koniec skrzydłowego. Na pewno w San Jose, a być może i w całej lidze. 21-meczowe zawieszenie potrwało do końca listopada, a klub z Kalifornii usłyszał kilkukrotnie, że na razie nie ma podstaw do zerwania obowiązującej umowy z zawodnikiem. Można było odnieść wrażenie, że pomimo dekady licznych incydentów, problemów z prawem, zarzutów różnego kalibru pochodzący z Vancouver gracz będzie mógł nadal żyć w swojej bańce, którą stworzył sobie przez te lata.
Nikt nie chciał gorącego kartofla
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Jak już pisałem na twitterze, Kane to taki Mario Balotelli hokeja na lodzie. Człowiek o ogromnym talencie ale mózgu wielkości sflaczałego grapefruita.