Po całej serii ruchów przed zamknięciem okienka transferowego Seattle Kraken są znacznie słabszą ekipą niż byli. Całe naręcze wyborów w kolejnych draftach sprawia jednak, że długoterminowa przyszłość nowej ekipy na ligowej mapie nie musi wyglądać tak nieciekawie, jak teraźniejszość. Teraz trzeba tylko dograć sezon i zacząć stawiać pierwsze kroki ku lepszemu.
Kraken mają za sobą koszmarne pierwsze miesiące w lidze. Na ten moment plasują się na trzeciej pozycji od końca całej stawki, tylko nieznacznie wyprzedzając Arizona Coyotes i Montreal Canadiens. Porównując to z Vegas Golden Knights, którzy w swojej debiutanckiej kampanii doszli aż do finału Pucharu Stanleya, bardzo łatwo można się zniechęcić. Przyzwyczailiśmy się do szybkich sukcesów ekipy z Nevady, więc tym łatwiej zapomnieć, jak zazwyczaj wyglądały początki nowych ekip w najlepszej lidze świata. Już teraz pełno opinii, że Seattle to najnudniejszy debiutant w historii itp. Od początku było jednak jasne, że Kraken kroczyć będą inną drogą niż wyprzedający aktywa na przyszłość Golden Knights i skupią się na bardziej długoterminowych celach. Przed tegorocznym trade deadline zrobili kolejny ważny krok w tym kierunku, nawet jeśli trudno o to, by on nas jakoś bardzo ekscytował.
Seattle Kraken pic.twitter.com/v4TvDGOyTg
— kath 🌸 (@KathFF) March 21, 2022
Zwróćcie uwagę, jak budowana była ta ekipa, gdy powstawał jej skład. Przyświecała idea, by
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Jako osoba której nowy klub od razu przypadł do gustu jestem nie ukrywam zawiedziony wynikami. Co prawda od razu było widać że taktyką na expansion draft nie był wybór najlepszych dostępnych, to jednak finalnie stworzono całkiem ciekawą grupę zawodników i spodziewałem się że przy dla słabej dywizji można nawet powalczyć o PO. Moim zdaniem pod względem potencjału 'na papierze’ wyglądali podobnie jak Vegas 2017/2018. Cóż, pozostaje liczyć że za parę lat faktycznie okaże się że było warto.
W takim razie może to kwestia dyrygenta a nie grajków?