Akcja dnia: Niesamowity gol, który poszedł na marne
Eliminacyjny pojedynek ułożył się na korzyść Avalanche bardziej, niż można sobie było to w roli sympatyka Lawiny wyobrazić. Trzeba sobie uzmysłowić że Colorado prowadziło w serii 3-1, mimo że w ŻADNYM dotychczasowym meczu nie zaczęło od gola na 1:0. Dziwną serię przerwało szybkie trafienie hokeistów z Denver, domagający się i wspomagający atak z głębi Nathan MacKinnon otrzymał krążek od zawsze zorientowanego w sytuacji Artturiego Lehkonena i wybrał perfekcyjny płaski strzał w lewy róg bramki. A to był dopiero pierwszy skalp N-Maca w tym meczu. Przy okazji Lehkonen okazuje się być 'przechwytem’ tego trade deadline, zawodnikiem z dużo większym wpływem na grę zespołu niż choćby Claude Giroux…
Really nice set up from Lehkonen to MacKinnon to open the scoring pic.twitter.com/qYY6C8C36E
— Shayna (@shaynagoldman_) May 26, 2022
W drugiej akcji bramkowej MacKinnon robi więcej sam, na przykład mija na czerwonej pierwszego napastnika ustawionego w niskim forczekingu, a następnie na niebieskiej kolejnego przeciwnika. Blues grają w osłabieniu liczebnym, więc z miejsca mając już dwóch zawodników poza linią gry, są w przysłowiowej „dupie”. MacKinnon wybiera przytomnie dwójkową grę z Mikko Rantanenem, co pozwala mu błyskawicznie przenieść się pod bramkę i stamtąd podwyższyć na 2:0. W tym momencie należy też podkreślić, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Nie winię Kuempera za gola w OT, bo po strzale Bozaka krążek po drodze został
trącony, co widać dobrze na powtórce. Pozdr!
Warto dodać, że w dogrywce, chwilę przed golem Bozaka, „setkę” miało Colorado – Husso źle się przesunął do obrony strzału bodajże Rantanena i krążek leciał idealnie w bramkę, zablokował go biodrem/boczkiem któryś z obrońców Bortuzzo (?).
To spotkanie to książkowy przykład jak przegrać wygrany zdawałoby się mecz. Colorado miało to spotkanie pod kontrolą, a dało się ograć jakby byli jakimiś juniorami. Myślę, że to był taki zimny prysznic na rozpalone głowy zawodników Lawin i jutro wyjdą na lód maksymalnie skoncentrowani i przypieczętują awans.