Dwa lata temu w play-offowej bańce zdanie ekspertów było mocno podzielone przed rywalizacją Dallas Stars z Calgary Flames. Seria wydawała się być wyrównana, ale pierwsi w kryzysie znaleźli się hokeiści Dallas. Jeszcze mniej „zwolenników” sukcesu Gwiazd zostało po trzecim meczu tej konfrontacji, gdy Płomienie prowadziły już 2-1 w serii i miały za sobą czyste konto.
Historia pokazała, że przypadek Stars i Flames, jest po prostu nieodgadniony. Dwa kolejne mecze padły łupem Teksańczyków i to oni wyciągnęli ręce po awans do drugiej rundy… tylko że szósty mecz rozpoczęli od strat trzech goli w pierwszej tercji. Szykował się siódmy pojedynek?

Nic bardziej mylnego. CGY przestało grac, straciło do końca meczu siedem goli i odpadło nie pokazując już żadnych oznak „walki”. Mamy teraz 2022 i NHLowa czasoprzestrzeń znów połączyła Dallas z Calgary w pierwszej rundzie… znów każdy kolejny mecz jest oddzielną historią, a o ogólne wnioski jest cholernie ciężko. Zanurzmy się więc w to wystarczająco głęboko

Dwa mecze i… dwa gole. No dobra trzy, ale praktycznie dwa
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem