Wiosną 2019, w drodze do przegranych finałów ligi z St. Louis, Boston Bruins z łatwością wyeliminowali Carolina Hurricanes. Finał Konferencji padł łupem Bostończyków w przekonującym stylu, doświadczeni w play-offowych bojach gracze z Nowej Anglii nie dali szans młodziakom z Raleigh rozbiwszy ich 4:0. Rok później Boston nie był już tak mocny, mimo to znowu gładko ograł Carolinę, tym razem 4:1 w drugiej rundzie. Już tej nocy obie ekipy rozpoczną trzecią play-offową serię w ciągu czterech lat, acz przystępują do niej z nieco innych pozycji. Hurricanes wygrali dywizję Metropolitan, wyglądają na drużynę kompletną, ograną i znacznie bardziej doświadczoną, w dodatku w fazie regularnej ograli Boston we wszystkich trzech meczach i to bramkowym bilansem 16-1. Bostonowi jakiś czas temu przyklejono latkę gasnącej potęgi, drużyny, której mistrzowskie okienko powoli się zamyka. Czy słusznie? Właśnie otwiera się przed nimi szansa zaprzeczenia tej przykrej dla dumnych Bruins tezie.
Bilans w sezonie zasadniczym:
Hurricanes: 3-0-0
Bruins 0-0-3
Statystyki:
Najważniejsze pytanie przed serią: kiedy wróci Freddie Andersen?
Kontrowersyjna decyzja Huraganów, by całkowicie odejść od duetu Nedeljkovic-Mrazek i zamienić go na parę Andersen-Raanta wzorowo broniła się od początku sezonu. Duńczyk spisywał się świetnie, przez większą część sezonu jego nazwisko regularnie pojawiało się w dyskusji o Vezina Trophy. Kiedy zaczął miewać kłopoty zdrowotne, bezbłędnie zastąpił go Antti Raanta, a w końcówce sezonu ze świetnej strony pokazał się również młody, obiecujący Piotr Koczetkow. Tyle, że na tym etapie sezonu uraz Andersena i drobne dolegliwości Raanty to norma, którą doskonale znamy z poprzednich lat w innych klubach. Zwyczajnie nie można na nich polegać. Canes utrzymują stan swoich golkiperów w dużej tajemnicy – na razie wszystko wskazuje na to, że uda się zacząć Raantą, a powrót Andersena w optymistycznym wariancie nastąpi w dalszym etapie rywalizacji z Bruins, czyli za jakieś 7-10 dni. Czy wówczas Duńczyk zdąży jeszcze odcisnąć swoje piętno na rywalizacji z Bostonem? Jeżeli dobrze będzie grać Raanta, to pewnie nie będą go poganiać, ale umówmy się – nie tak to miało wyglądać. Bramka miała/mogła być przewagą Caroliny, w tej chwili więcej jakości widać po stronie stabilnego, wyrównanego duetu Swayman-Ullmark.
Kluczowy match-up:
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.


Komentarze pod tekstem
Świetne defensywy spotkają się z doskonałymi ofensywami. Niemniej jednak więcej atutów mają po swojej stronie Hurricanes – szeroki, wyrównany, bardzo utalentowany skład. Brak Andersena może sprawić, że gracze z Karoliny będą jeszcze bardziej skupieni w grze obronnej i Briuns będą mieli drogę przez mękę, żeby strzelić gola. Suma summarum przeważy talent Huraganów i wygrają 4-2.
Canes