NHL dominuje w sposób niezaprzeczalny. Najlepsi zawodnicy, najwyższy poziom, największe pieniądze, najdłuższe tradycje. Czyż może być coś ważniejszego niż wygrać całą rywalizację w tej lidze i wznieść Puchar Stanleya? Jaki jest ten hokejowy Święty Graal?
Jest rok 1888. Do brzegów Kanady dobija olbrzymi statek, a na jego pokładzie Frederick Arthur Stanley, piastujący urząd Lorda Preston. Poddany Królowej Wiktorii nie wybrał się za Ocean bynajmniej w celach turystycznych, ale aby wypełnić misję monarchini i zostać gubernatorem generalnym swojej nowej ojczyzny. Ten zaszczyt przewidywał pięcioletnią kadencję, ale pan Stanley zapisał się w annałach sportu, a hokeja na lodzie w szczególności po wsze czasy.
W 1892 roku ufundował nagrodę o nazwie Puchar Dominion Hockey Challenge (z czasem przemianowaną na Puchar Stanleya), o którą do 1909 roku walczyli amatorzy, a później pałeczkę przejęli gracze mający status zawodowców.
Wymyślił i ufundował, ale nigdy nie widział żadnego meczu NHL!
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem