„Liderzy się nie rodzą. Oni dorastają do tej roli” powiedział niegdyś Mike Gillis menadżer Canucks, który w tracie swojej kadencji jako „kierownik” drużyny z Vancouver zasłynął z kilku dość kontrowersyjnych ruchów i decyzji. Gdy jego poprzednik ściągnął emerytowanego od kilku tygodni bramkarza, był to hit, a młody Luongo już w barwach Islanders zapowiadał się na niesamowitą gwiazdę – choć bój o miano najlepszego przegrał z Rickiem DiPietro. Pozyskanie Roberto w zamian za Todda Bertuzziego czy Alexa Aulda było fenomenalnym dealem. Oficjalnie Canucks przez dwa lata w rocznikach 2008-2010 nie mieli kapitana. W praktyce kapitanem był ich golkiper. Jak i dlaczego doszło do tego kontrowersyjnego ruchu? Jaki był prawdziwy cel od dziesięcioleci niewidzianej literki „C” na piersi strażnika bramki?

Bramkarz kapitan to jak 10 dodatkowych timeoutów

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Nieoszlifowane beztalencie

Liderzy się nie rodzą. Oni się tworzą

Raz kapitan – zawsze kapitan