W San Jose bywało latami bardzo spokojnie. Pogoda świetna, plaże nienajbrzydsze, a hokejowo to wszystko zdawało sie nawet nieźle spinać. W latach 2003-19 Rekinów tylko raz zabrakło w play-offach. Doug Wilson w menedżerskiej roli odnajdował się niegorzej niż przed laty czynił to na lodzie. Organizacja zaczynał rosnąć w siłę, czego pierwszym dowodem był głośny transfer Joe Thorntona. Zespół regularnie meldował się w czołowej czwórce na Zachodzie, by wreszcie awansować do decydującej batalii o Puchar Stanleya.
Tamtej finałowej porażki z Penguins nikt zresztą nie potraktował jako wielkiej tragedii – to miał być dodatkowy impuls dla Sharks. Po latach dominacji w sezonie zasadniczym w końcu ekipa z San Jose zdołała potwierdzić swoją siłę w play-offowej rywalizacji. W trzech kolejnych latach drużyna nadal prezentowała się solidnie, a sezon 2018/19 zakończyła na finale konferencji zachodniej i porażce z późniejszymi mistrzami z St. Louis. Wybuch pandemii wiosną 2020 roku stał się jednak początkiem końca Rekinów, jakich znaliśmy przez lata.
Rekiny stały się płotkami
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem