Kiedy jesienią San Jose Sharks pojawią się na Starym Kontynencie, by rozegrać kilka spotkań przed europejską publicznością, fani Rekinów mogą mieć problem z poznaniem swojej ulubionej organizacji. Nowy menedżer, nowy trener (zapewne niebawem go poznamy), nowe twarze i brak postaci, które przez lata nierozerwalnie kojarzyły się z ekipą z Kalifornii. W ostatnich kilku sezonach zespół znad Zatoki San Francisco pożegnał się bowiem m.in. z trzema swoimi byłymi kapitanami – Joe Pavelski odszedł do Dallas, Joe Thornton udał się na Florydę, by tam poszukać szansy na upragniony Puchar, a swoją kompletnie nieudaną pogoń za tymże zakończył ostatecznie Patrick Marleau, decydując się na przejście na emeryturę. Teraz do tego zacnego grona dołączył następny gracz.
Niełatwa sytuacja rekiniej ekipy
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Dobry ruch dla obu stron. Oczywiście DeAngelo sportowo dałby więcej na dłuższą metę, ale Burns jest dużo fajniejszym facetem z tego, co się słyszy.
No właśnie, a czasami atmosfera w szatni jest ważniejsza niż to, że ktoś ma większą czy mniejszą klasę sportową.
Definitywny koniec pewnej ery w Sharks. Lubię Burnsa i wydaje mi się że trafił lepiej niż do panthers/predators/dallas. Powinien się wpasować z miejsca a i szansa na pierścień jest.
dla mnie to jedna z największych strat Sharks ostatnio – z Pavelskim włącznie