Gdy w zeszłym sezonie Jack Campbell przez większość meczów zajmował miejsce między słupkami bramki Toronto Maple Leafs wydawało się, że może na dłużej zakotwiczy w tym klubie. Tak się jednak nie stało. Dziś może na treningach ubierać bluzę Edmonton Oilers. W zespole nie ma też już Petra Mrazka, który nie spełnił oczekiwań. Można powiedzieć, że czeski bramkarz prezentował się tak jak oczekiwano, czyli przeciętnie. Nastały więc nowe rządy. Zatem w przyszłym sezonie w bramce Toronto spotkania miedzy siebie dzielić będą Matt Murray i Ilja Samsonow. Jak do tego doszło?
A może tamten nie był taki zły
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Jak pokazuje przykład tegorocznych Avalanche i Chicago z 2013 i 2015, można wygrać Puchar mając tylko solidnego bramkarza. Problem w tym, że trzeba mieć przy tym żelazną defensywę, a tego w Toronto nie mają i póki co mieć nie będą.
Wydaje mi się, że jeśli któryś z nich ma odpalić, to będzie to raczej Samsonow.
A jak pokazuje przykład Chicago z 2010 roku, można wygrać i bez bramkarza. Z drugiej strony, gdyby Blackhawks mieli ciut lepszego bramkarza, wygraliby także puchar w 2014 roku – w serii z LA Crawford nie był najmocniejszym punktem.