W połowie swej debiutanckiej tercji w NHL – podczas meczu, w którym wcale nie miał wystąpić – bramkarz Carolina Hurricanes, zastępujący kontuzjowanego kolegę Cam Ward, zajął miejsce na bramce, w oczekiwaniu aż przeciwnicy z Tampa Bay rozpoczną grę w przewadze.

Wkrótce po wznowieniu, w okolicach pola bramkowego zjawił się i rozlokował Dave Andreychuk, mierzący 195 centymetrów wzrostu przy niemal stu kilogramach żywej wagi.

A następnie odwrócił się.

– Wbił wzrok we mnie – wspominał Ward. – Co ten gość wyprawia, pomyślałem. Odwrócił się tyłem do gry i gapi się na mnie. A był to kawał chłopa.

Nie obowiązywała jeszcze wtedy zasada Seana Avery’ego, zgodnie z którą nie wolno stać przed bramkarzem i machać kijem. A 21-letni Ward nie odważyłby się trzasnąć jednego z NHL-owych mocarzy w piszczel, czy coś w tym rodzaju. Przechylił się więc w prawo, potem w lewo, wreszcie stanął na czubkach płóz, aby spojrzeć ponad ramieniem Andreychuka. Robił wszystko, byle tylko wyśledzić położenie krążka, mimo że przeciwnik tkwił nieporuszony niczym góra o kilkanaście centymetrów od pola bramkowego.

Jakimś cudem Ward przetrzymał okres gry rywali w przewadze.

– Dostałem niezłą szkołę – ocenił.

Tych parę metrów kwadratowych przed polem bramkowym często nazywają „brudną strefą”. Stąd strzela się „nieładne”, „brzydkie” gole. To ziemia jałowa, wyjęta spod prawa, gdzie atakowanie trzymanym oburącz kijem jest nie tylko legalne, ale wskazane. Co tam wskazane, jest nauczane. Tutaj wszędzie rzuca się „mięsem” i pluje śliną; można sobie naruszyć ząb, wybić go czy nawet roztrzaskać; krew miesza się z potem i strachem.

Jednak jest w tym również piękno. Swoista sztuka. Oto bramkarz, ktoś w rodzaju kierującego ruchem policjanta, kto zarazem zwija się jak w ukropie, by nie stracić z oczu krążka; napastnik drużyny przeciwnej z wdziękiem baletnicy uchyla się przed strzałami, przy tym sprytnie je odbijając, obrońca zaś stara się wyekspediować krążek, nie zwiększając tłoku pod bramką, co jest nie lada wyczynem.

Oddajmy głos tym, którzy w tej brudnej strefie zarabiają na życie – jak pokażą, w owym chaosie kryje się porządek, a w szaleństwie metoda. Trzech ludzi, trzy różne perspektywy na zasłony – napastnik, obrońca i bramkarz – wszyscy z NHL!

1. Zasłaniający

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

2. Obrońca

3. Bramkarz