Wiara w to, że Nazem Kadri podpisze kontrakt w NHL z New York Islanders, od czym od długich tygodni spekulowano i donoszono zza oceanu, spadała w polskich ekspertach z dnia na dzień. W gronie znawców z Polski mam na myśli siebie i Adriana Kowala, z którym regularnie dyskutowaliśmy o sprawie Kadriego w kolejnych offseasonowych podcastach. Coś mówiło nam, że gdyby Kadri miał zostać Wyspiarzem, to stałoby się to już w pierwszej części sierpnia. Mieliśmy nosa, bo zawodnik libańskiego pochodzenia ostatecznie trafił do Calgary Flames, gdzie po stracie Johnny’ego Gaudreau i Matta Tkachuka, w kilka tygodni udało się odbudować nadzieje na utrzymanie wysokiego poziomu. Nie obyło się jednak bez strat, jak określić należy oddanie Seana Monahana do Canadiens. Kto wygrał, kto przegrał i co to wszystko oznacza?
Jeszcze trzy lata temu nie chciał słyszeć o Flames
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Jakoś mam wrażenie, że Flames wjechali na minę. Kadri nie wydaje mi się gościem, który do 38 roku życia będzie dawał dużo jakości. Prędzej zagra dwa solidne sezony, a potem będzie zjazd. Cap hit jeszcze można obronić, długości- absolutnie nie.
Kiedyś Toronto zakontraktowało niejakiego Davida Clarksona po jednym (sic!) sezonie z 30 golami i 46 pkt na ponad 5 milionową umowę. Skończyło się tragicznie. Taka sytuacja raczej w tym wypadku nie grozi, ale Flames bekną za ten kontrakt, oj bekną.