Klubem, który najdłużej szukał nowego trenera po sezonie 22/23 okazali się New York Rangers. Strażnicy po rozczarowującej dla ich kibiców porażce w pierwszej rundzie play-off po zaledwie dwóch latach współpracy zwolnili z funkcji Gerarda Gallanta. O takim kroku poinformowali już 6 maja, a nazwisko nowego szkoleniowca ujawnili dopiero 14 czerwca. Po długich namysłach postawiono na Petera Laviolette’a, doświadczonego trenera, któremu bardzo niedawno podziękowali Washington Capitals. Czy to dobry wybór Rangers? O czym świadczy tak długi proces decyzyjny w wykonaniu menedżera Chrisa Drury’ego?
https://nhlw.pl/2023/05/zamow-papierowe-podsumowanie-sezonu-nhl-ach-co-to-byl-za-sezon-22-23/
Dlaczego Laviolette to dobry wybór?
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Laviolette największe sukcesy osiąga w pierwszym, częściej w drugim roku w nowym miejscu pracy. Tak było w Carolinie, Philadelphii czy Nashville. Coś jak DeBoer ale mniej wyraźnie, bo ten zawsze w pierwszym sezonie, a Lavy rok czy dwa później. Wydaje mi się, że jest szansa na sukces w Nowym Jorku jeśli wzór kariery Petera się potwierdzi. Ostatni finał miał 6 lat temu. Ale czy ktoś się tego w Nashville w ogóle spodziewał? Albo tego, że rok później wygrał Prezydenta?
Jeśli chodzi o listę tych gorszych, to:
– Quenneville’a brałbym od ręki, większe świnie chodzą i działają w sporcie.
– Babcock – podobnie; i on, i Q nie wylecieli za złe wyniki, a za brak podejścia do pokolenia Z i płatków śniegu.
– Roy – to może być uśpiony smok; w Colorado mu nie wyszło, bo traktował zawodowców jak małolatów i po pierwszym wspaniałym sezonie (wynik grubo ponad stan) przestało żreć. Przykład sprzed dwóćh tygodni pokazuje, że mniej więcej dekada odpoczynku od zawodowego hokeja pozwala niektórym dojrzeć. Zresztą Cassidy to nie jedyny taki przypadek, wspomniany w tekście Sullivan też po pierwszym spalonym podejściu pokazał, że umie uczyć się na swoich błędach.