Kontrowersyjny powrót Mike’a Babcocka na ławkę trenerską w NHL skończył się, zanim tak naprawdę w ogóle się zaczął. Kanadyjski szkoleniowiec 1 lipca 2023 został zaprezentowany jako nowy prowadzący drużynę Columbus Blue Jackets. 17 września „Babs” ponownie znalazł się na bezrobociu. Oficjalnie to sam 60-latek złożył rezygnację, lecz to wyłącznie prawne i wizerunkowe didaskalia. Babcock, za którym ciągnęły się zarzuty o złe traktowanie swoich zawodników w poprzednich klubach, z Niebieskimi Kurtkami przywitał się w znanym sobie stylu. Jednym posunięciem sprawił, że cały skład zbuntował się przeciwko niemu. 78 dni, 0 poprowadzonych meczów, 1 afera iPhone’owa – to dorobek eks-trenera organizacji z Ohio.

https://nhlw.pl/2023/09/kup-papierowy-skarb-fana-nhl-na-sezon-2023-24/

Co dokładnie wydarzyło się w Columbus? Najprostsza i jednocześnie najbardziej złożona odpowiedź brzmi: zależy, kogo zapytasz. Całe zamieszanie rozpoczęło się w ubiegłym tygodniu, kiedy w najnowszym odcinku szalenie popularnego podcastu Spittin’ Chiclets prowadzonego przez duet eks-hokeistów Ryana Whitneya i Paula Bissonnette’a panowie poinformowali, że z wielu dobrych źródeł wiedzą o kolejnej ultra dziwnej akcji z udziałem Mike’a Babcocka. Ich zdaniem coach Blue Jackets zapoznając się z drużyną poprosił/nakazał graczom udostępnić swoje telefony chcąc poprzeglądać galerie zdjęć(!). W dodatku urządzenie kapitana Boone’a Jennera miało zostać podłączone do systemu AirPlay a zawartość galerii została wyświetlona rzutnikiem na ścianie gabinetu trenera Kurtek, normalnie przy wszystkich(!). Klub, a konkretnie Mike Babcock i Boone Jenner szybko wystosowali oświadczenie, w którym potwierdzili, że faktycznie coś w tym stylu miało miejsce, ale że nie chodziło o przeglądanie zdjęć czy innych wrażliwych danych, a jedynie o wzajemnie zapoznanie się trenera z zawodnikami. Babcock miał prosić graczy o pokazanie zdjęć rodzin, zwierzaków, jakichś fajnych chwil z wakacji, sam Mike też miał dzielić się z graczami swoimi fotkami. Tak przynajmniej zostało to przedstawione ze strony klubu.

Gdyby nie chodziło o Mike’a Babcocka, sprawa pewnie nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. Zawodnicy pewnie skwitowaliby zachowanie trenera zmarszczeniem brwi, ew. zgryźliwymi komentarzami wewnątrz drużyny. Jako, że chodziło jednak właśnie o Babsa, wszystko zabrnęło dużo dalej. Poszedł swoisty „donos” do

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.