Wciąż nie ma oficjalnego gospodarza draftu NHL w czerwcu 2024 roku, a po wysłuchaniu klubów najbardziej zainteresowanych odejściem od tradycyjnego modelu wybierania zawodników, NHL zaczęła sprawdzać, czy „zdecydowana większość” drużyn opowiedziałaby się za rewolucją w selekcji. Od przyszłych edycji, miałyby skończyć się rzeczywiste spotkania hokejowej śmietanki, na rzecz zdalnych – glównie internetowych eventów.
Precz z draftem, jaki znamy!
Więcej hokejowych historii i analiz w NHL w PL
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Komentarze pod tekstem
„Nie oszukujmy się też – jeśli obecny nabór generuje zainteresowanie na przyjmijmy to 45% stopniu wszystkich fanów NHL, to ta nowa wirtualna wersja zrobi to na poziomie 15-20 procent.”
Chyba się nie zgodzę Michale. Problem z obecnym draftem polega na tym, że jest cholernie nudny. Chociażby dlatego, że na scenę musi wejść 20 osób – GM, jego świta, byli zawodnicy, koledzy z przedszkola, szwagier co akurat przejeżdżał obok – ciągnie się to w nieskończoność, sam zresztą wiesz, bo na pewno oglądałeś. Jest to produkt słaby telewizyjnie, bo w jaki sposób ma budzić emocje 4-5 godzinne oglądanie 20 oficjeli niepewnie ustawiających się na scenie, czekających na instrukcje od Bettmana, rzucających tymi samymi żarcikami i po 50 razy dziękującym za ugoszczenie w mieście. Reakcje prospektów też nie do końca są „szczere”, bo jednak są w miejscu publicznym, otoczeni innymi kandydatami, z milionem kamer przed oczami. Pod tym względem dużo bardziej podobały mi się te pandemiczne, z kamerkami bezpośrednio w domach zawodników. Super momentem był chociażby wybór Devils w 2021, kiedy wzięli Luke’a Hughesa w pierwszej rundzie a Jack prawie oszalał ze szczęścia na kamerce w domu.
Rozumiem też stronę budowania relacji i spotkania się z głowami z telewizji na żywo, dla tych ludzi pozostałaby możliwość przyjechania na miejsce. Co więcej – super pomysł z tym zapraszaniem kibiców do hal – dodatkowy zarobek + zbudowanie więzi z drużyną, kibice poczują, że są częścią procesu scoutingu i wyboru prostpekta. Do tego w samym mieście draftu jakieś większe przedsięwzięcie, strefa kibica, tego typu rzeczy, co też może zachęcić miasta do organizacji (bo takie kilkudniowe święto z atrakcjami, dziennikarzami, prospektami przyciągnie kibiców, co będzie równoznaczne z dodatkowym zarobkiem).
Jestem jak najbardziej za zmniejszeniem ilości garniturów na tego typu imprezie, na sprawniejszym jej przeprowadzaniu, na poświęceniu większej uwagi wybieranym hokeistom i ich osiągnięciom (może więcej materiałów/highlitów na ich temat, w końcu większość przeciętnych widzów nie orientuje się w juniorach). Może nie chciałbym, żeby zrobili z tego typowe amerykańskie show, ale (prawie) wszystko będzie lepsze niż to co mamy teraz.
Fakt, obecna ceremonia jest długa, nudna i ciągnie się jak flaki z olejem. Raz, że mało komu chce się tyle godzin siedzieć przed telewizorem, dwa ostatnie drafty były przeprowadzane w środku tygodnia – w środę albo czwartek, co samo w sobie jest pomysłem kompletnie debilnym, plus zaznały się o godz. 20.00 czasu wschodniego. Już widzę jak tabuny kibiców na zachodnim wybrzeżu (+3 godziny do przodu) oglądają w środku tygodnia draft trwający tak od 23.00 do 3 nad ranem.
Nic tu się nie klei i zmiany są jak najbardziej pożądane.