Za nami pierwszy miesiąc rozgrywek NHL. Jedni grają lepiej, inni gorzej, ktoś ma więcej szczęścia, ktoś masę pecha. Klasyka. Tabelę i klasyfikację kanadyjską każdy może sobie sam odpalić – ten tekst to zbiór całkowicie losowych obserwacji, które jednak z jakiegoś powodu zwróciły moją uwagę i zajęły stanowczo za dużo miejsca w mojej głowie.
-
Ciąg dalszy frustracji Huberdeau
Rany, dosłownie 18-24 miesiące temu rozmawialiśmy o Jonathanie Huberdeau jako top-5 skrzydłowych całej NHL. „Hubie”, jeszcze w brawach Florida Panthers, wykręcał sezon życia na miarę 115 punktów, ale nie traktowano tego jako jednorazowy wyskok. Tak, była to znacząca poprawa poprzedniego najwyższego wyniku w karierze, natomiast należy pamiętać o dwóch ważnych okolicznościach: sezon 21/22 to był w ogóle ofensywny przełom w całej lidze, punktowa inflacja była zjawiskiem dość powszechnym, natomiast przede jakość Jonathana broniła się sama tym co ugrał w NHL już wcześniej. Poprzedni career-high uzyskał w rozgrywkach 18/19 (92 punkty), a kolejne dwa lata lata to bardzo zbliżone tempo punktowania w przełożeniu na mecze, po prostu sezony były krótsze z uwagi na pandemię. W najgorszych snach Jonathan nie mógł zakładać, że przenosiny do Calgary będą tak fatalne w skutkach. Poprzedni rok to ponad stuprocentowy regres do zaledwie 55 punktów. Obrońca Flames Nikita Zadorow po nieudanym starcie bieżących rozgrywek wypowiedział znamienne słowa: w tym roku nie gramy już pod Darrylem Sutterem, więc wszelkie wymówki lądują w koszu. Dlaczego więc sytuacja Hubedreau w ogóle nie uległa poprawie…?
30-latek zaczął rok bardzo skromnym dorobkiem 2G i 4A w 12 spotkaniach, a punktem kulminacyjnym świadczącym o poważnym dole Jonathana był niedawny benching w meczu z Nashville Predators. Płomienie odwróciły losy meczu ze stanu 0:2, wygrały 4:2, ale udział Huberdeau był w najlepszym razie znikomy, wystąpił w roli kibica, bo nowy trener Flames Ryan Huska w trzeciej tercji ani razu nie wypuścił go na lód. Jak to możliwe, że Huby gra tak źle? Gość, który w barwach Panthers zachwycał techniką, wizją, wręcz gracją i elegancją podań? „Kontrolował krążek tak, jakby miał połamane ręce” – skomentował jego występ przeciwko Vancouver na początku listopada dziennikarz Jason Brough. Facet teoretycznie będący w optymalnym wieku dla sportowca prezentuje się tak, jakby tuż po transferze do Calgary do jego domu włamały się potwory z „Kosmicznego Meczu” i wyssały z niego wszystkie umiejętności. Jasne, wejście do nowego zespołu nie zawsze jest łatwe i bezbolesne, natomiast w tym sezonie ta wymówka już nie może mieć prawa stosowania. Minęło grubo ponad 12 miesięcy od wymiany, zbuntowana przeciwko Sutterowi szatnia dostała nową, świeżą na ławce trenerskiej twarz w osobie Ryana Huski, Huberdeau jest/był próbowany w niezliczonych kombinacjach personalnych i… nadal nic. A pamiętajmy, że jeszcze przed rozegraniem pierwszego meczu dla klubu z prowincji Alberta Kanadyjczyk dostał sympatyczny kontrakcik wart 84 mln na 8 lat (10,5 mln/sezon), który dopiero co wszedł w życie. Na dziś – najgorsza umowa w całej NHL, Flames mają gigantyczny kłopot.
2.
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem