Parker Kelly z Ottawa Senators w NHL dokładnie pamięta kiedy zdał sobie sprawę z tego, że coś z jego włosami jest nie w porządku – w dniu ukończenia szkoły średniej mama spytała go, czy fryzjerka, u której był niedawno, nie wyrwała mu przypadkiem części włosów. Okazało się, że z tyłu głowy Parker miał łysy placek wielkości opuszki palca.
Autorka: Agatha Rae
Był to początek jego borykania się z problemem łysienia plackowatego, choroby autoimmunologicznej, która charakteryzuje się przejściowym lub trwałym występowaniem ognisk wyłysienia na skórze nie tylko głowy, ale też całego ciała. – Nie mam na to żadnego wpływu, moje ciało po prostu atakuje i zwalcza włosy na swojej powierzchni – mówi zawodnik, którego problem zaczął być komentowany w mediach i na platformach społecznościowych po tym, gdy na początku sezonu 2021/22 zdjął kask podczas wysłuchania hymnów narodowych przed meczem.
Kibice albo się martwią, albo śmieją
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Naprawdę to napisałeś? Pudelek 2. Traktujcie nas trochę poważniej. To nie liga dla gimnazjalistów.
Ale co w tym złego lub niepoważnego? Hokeiści mierzą się z różnymi przypadłościami, to jest rzadka choroba, z którą mierzy się jeden z naszych bohaterów. Nie warto tego wiedzieć?
Jak chcecie konkurować z pudelkiem, to fakt. Warto o tym pisać
No to żeśmy konstruktywnie pogadali 🙂
Bardzo dobrze, że piszecie.
Tak jak np. lata temu artykuł o raku jądra -akurat mamy movember.
Tego typu teksty nikogo nie powinny boleć -nie chcesz to nie czytasz, a większość ludzi nie zdaje sobie sprawy co takie wpisy mogą zrobić.
Trzeba pamiętać, że właśnie tego typu akcje potrafią zmobilizować ludzi (nie tylko dzieciaki) do pójścia do lekarza, czy zdania sobie sprawę, że to się po prostu zdarza a nie „dotknęło mnie przekleństwo i tragedia na całe życie”.
Biorąc jeszcze do tego poprawkę na stan psychiczny i przewrażliwienie młodzieży to uważam, że coś bardzo potrzebnego.
Brawo Michał