Zapach śniadania – jajek i kiełbasy – unosi się z prywatnego pokoju w pobliżu lobby hotelu Omni, w którym tuż przed Świętem Dziękczynienia zatrzymali się St. Louis Blues. Tremer Craig Berube nie śpi od 6 rano. Były hokeista zawsze nastawia budzik, ale i tak wybudza się zanim ten zdąży zadzwonić. Ma na sobie czarne polo, granatowe spodnie i lekką kurtkę, jest przygotowany na 70-stopniowe (przyp. aut. – 21 stopni Celsjusza) powietrze w Arizonie. Berube wchodzi do sali śniadaniowej, gdzie trenerzy są już zajęci jedzeniem. On sam nie bierze udziału w posiłku.
– Rzadko jadam śniadania – Berube przyznaje reporterowi The Athletic. – Potrafię posćić przez 15, 16 godzin z rzędu i po prostu pić czarną kawę i wodę. To sprawia, że czuję się dobrze. Mam znacznie więcej energii.
Berube liczy, że wczorajsza kolacje w Toca Madera – meksykańskiej resturacji ze stekami w pobliskim Scottsdale – utrzyma go sytym do południa. W mieście mieszka dwóch jego wujków, z którymi ma zamiar spotkać się na lunch. Do tego czasu jest jednak wiele do zrobienia: spotkania przed treningami, przygotowania wideo, rozmowy z zawodnikami, poranne ćwiczenia na lodzie, wywiady z dziennikarzami. A to zaledwie pierwsza połowa dnia, później czekają go kolejne spotkania, sesje wideo i oczywiście sam mecz.
To część tego, co ostatecznie będzie 19-godzinnym dniem dla 57-letniego Berube. To zakończenie czteromeczowej, ośmiodniowej trasy, która miała już przystanki w San Jose, Los Angeles oraz Anaheim. Mecz, który Nutki rozegrają, będzie trzecim w tym sezonie przeciwko Kojotom. Wygrana pozwoliłaby na zakończenie tej męczącej trasy z rezultatem 2-2 i wymazanie z pamięci bolesnej porażki z Rekinami. Tak czy inaczej, jest światełko w tunelu.
Ekipa Blues po meczu wróci do St. Louis, ich wynajęty samolot ma wylądować około trzeciej rano. Berube spotka się na miejscu ze swoją żoną Dominique oraz 15-letnimi bliźniakami – synem Nashotą i córką Charlotte. Jego rodzina na co dzień żyje w Filadelfii, szkoleniowiec Nutek nie widział ich od wyjazdu na obóz przygotowawczy we wrześniu.
– Cieszę się, że będziemy mogli spędzić kilka dni razem – mówi Berube. – Ale dzisiaj to dzisiaj. Jestem dość dobry w oddzielaniu tych rzeczy. Jesteśmy już prawie tam, gdzie powinniśmy być – na trzecim miejscu, tylko kilka punktów za Winnipeg. To jest trudna walka, więc chcemy po prostu dopisywać kolejne punkty na nasze konto. Na tym się teraz skupiam – dzisiejszy mecz.
I nawet, gdy jeden z reporterów będzie patrzył mu na ręce na każdym kroku, Berube utrzyma to skupienie przez cały dzień. Oto 19 godzin z życia trenera National Hockey League.
**
Jest 7.30 rano, Berube zasiada na wygodnej kanapie z pierwszą filiżanką kawy tego dnia. Do meczu z Arizoną zostało jeszcze dwanaście godzin, filiżanek będzie o wiele więcej.
– Mecz jest dopiero wieczorem, a ty chcesz żeby rozpoczął się już teraz – twierdzi. – Czekanie jest trochę monotonne.
Zawodnicy często krążą po hotelu, tego dnia defensorzy
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem