Z jednej strony nazwisko Adama Henrique w plotkach transferowych w NHL pojawiało się w towarzystwie kilku klubów, z drugiej jednak nie było wielką tajemnicą, że na pozyskanie napastnika Anaheim Ducks bardzo mocno napierał Ken Holland. Doświadczony weteran ostatecznie dopiął swego i ściągnął zawodnika z polskimi korzeniami. Czy ta transferowa gra warta była jednak aż tyle zachodu?

Henrique sześć lat temu zamienił wschodnie wybrzeże na zachodnie, przenosząc się z Devils do Ducks. Szybko zyskał sobie spore grono fanów w Kalifornii. Ceniono go nie tyle za wielkie popisy punktowe (zwykle kolejne sezony kończył z dorobkiem na poziomie 35-40 „oczek”), ale za bardzo cenne umiejętności zbalansowanej gry pod obiema bramkami. Nikt częściej od niego nie stawał przez ostatnie lata do wznowień, a lepszą skutecznością wśród Kaczorów mógł się pochwalić jedynie Ryan Kesler. Na bulikach w tercji ofensywnej oraz tercji neutralnej notował wskaźniki znacząco przekraczające 50%, minimalnie poniżej tej liczby wynosiła natomiast jego skuteczność w kole wznowień pod własną bramką. Z rywalami mierzył się jednak w tej ostatniej z sytuacji nad wyraz często, mając ogromne zaufanie sztabu szkoleniowego.

NHL Adam Henrique
NHL Adam Henrique

W ostatnich kilkunastu miesiącach rola Henrique coraz mocniej ewoluowała w stronę gracza

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.