W NHL jest kwiecień, co oznacza, że mamy do czynienia z trzema typami drużyn. Dobre zespoły już zabezpieczyły sobie miejsce w playoffach i teraz grają z myślą o rozstawieniu i przewadze własnego lodowiska, czekając, aby dowiedzieć się, z kim zmierzą się w pierwszej rundzie. Inne drużyny wciąż walczą o fazę pucharową, przy czym każdy mecz na finiszu sezonu wydaje się być meczem o wszystko, każdy moment ma wielkie znaczenie. No i są też drużyny przegrane.

Może istnieje łagodniejszy sposób, by to ująć, ale nie ma się co szczypać. Te zespoły nie mają szans na playoffy, niektóre już od kilku dobrych tygodni lub miesięcy są poza grą o jakiś cel. To niezbyt szczęśliwy czas dla fanów takich drużyn – loteria draftu jest dopiero za miesiąc, sam nabór jeszcze dalej, a jako sympatyk nie jesteś nawet pewny, czy chcesz, aby twoja drużyna wygrywała mecze.

Spróbujemy mimo to znaleźć pozytywne aspekty dotyczące beznadziejnych drużyn. Wybraliśmy te ekipy, które już w poprzednim tygodniu miały tylko 1 procent szans na udział w kolejnej części sezonu – nie uwzględniliśmy więc tutaj takich ekip jak Penguins, Wild czy Blues. Musisz być naprawdę słaby, by być całkowicie poza rywalizacją na wiele tygodnii do końca. I te drużyny takie są. Ale nie na tyle złe, by nie widać było światełka w tunelu… Oto część pierwsza, a już niebawem kolejna.

1. New Jersey Devils

Negatyw: W roku, kiedy wszyscy spodziewali się kolejnego kroku naprzód, a niektórzy nawet typowali ich na zwycięzców Pucharu Stanleya, Devils mieli jeden z tych sezonów, gdy wszystko poszło nie tak jak zakładano. Kosztowało to Lindy’ego Ruffa pracę.

Pozytywna myśl nr 1: Z Devils będzie łatwo. Mają skład pełen dobrych młodych graczy, od Jacka Hughesa w ataku po Luke’a Hughesa i Simona Nemeca w obronie. Wiele drużyn zmierzających do playoffów chciałoby wymienić się talentami z Devils. Będzie dobrze.

Pozytywna myśl nr 2: Kontuzje są częścią hokeja, ale Devils byli przez nie trapieni gorzej niż reszta. Brak Dougie’go Hamiltona przez większość sezonu był dewastujący, a także był przecież dłuższy okres bez Jacka Hughesa, Nico Hischiera i Timo Meiera. Dajcie im przeciętne zdrowie ligowej ekipa, a byliby w wyścigu do końca.

Pozytywna myśl nr 3: Głównym problemem przez cały rok była obsada bramkarska i zajęli się tym pod koniec okienka transferowego… hmm, OK, może to nie będzie takie łatwe. Mimo to, nawet jeśli nie udało im się zdobyć Jacoba Markstroma czy Jusse Sarosa czy kogokolwiek innego, kogo uważali za odpowiedniego bramkarza, Jake Allen spisywał się OK, i pokonywali z nim takie zespoły jak Dallas, Toronto i Winnipeg. Wyobraźcie sobie, jak będą wyglądać, gdy załatwią sobie prawdziwego asa w bramce, gdy Tom Fitzgerald zabierze się do pracy tego lata.

2.

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.