Dopiero co gruchnęła wieść o tym, że NHL będzie biedniejsza o brak drużyny w Arizonie a zarazem bogatsza o drużynę w Salt Lake City. Transfer wiedzy, zawodników, sztabu i sprzętu był tak szybki, że można był odnieść wrażenie, że o czymś na pewno zapomniano. Drużyna dowiaduje się (oficjalnie) w kwietniu, że jej egzystencja dobiegła końca, by w kwietniu także pakować manatki i znaleźć się jeden stan dalej z tym samym składem tylko innym logotypem i być może bardziej ogarniętym właścicielem. Tyle, że od czasu wielkiej fety i powitania godnego konwencji wyborczej Samoobrony z początku lat 2000 nie stało się w ekipie z Utah praktycznie nic. Złagodziło to ból kibiców Coyotes, ale czy kibiców z miasta Mormonów nie powinno to nieco niepokoić?
„To Wasza drużyna!”
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
To będzie kompromitacja, jeśli wchodząc do NHL w swój pierwszy sezon, Utah nie określi swojej tożsamości i nie nada nazwy zespołowi. Ja rozumiem że to jest powiem proces, który wymaga czasu, jednak nie mają na to kilku tygodni, a kilka miesięcy. Może w ogóle nie mają zamiaru wystartować? 😀