Stało się! Toronto Maple Leafs poza burtą play-offów NHL już po pierwszej rundzie. Wszelkie przewidywania prześmiewców ekipy Klonowych Liści się sprawdziły, bo Toronto znów spektakularnie wykoleiło się w momencie, gdy niektórzy zaczęli w nich wierzyć. Podsumowanie meczu numer siedem, serii Boston kontra Toronto, a także spojrzenie na powody, dla których TOR znowu stali się ligowym memem – to wszystko w naszym 20-minutowym wideo.
Wideo o NHL:
Wesprzyj niezależną redakcję NHL w PL
w pakiecie premiumPodobał Ci się ten materiał?
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Zyskaj dostęp do analiz redakcji, felietonów i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Wesprzyj nas z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Komentarze pod tekstem
Tutaj fan TML :). Pod koniec sezonu zasadniczego Sheldon Keefe narzekał na konferencji prasowej, że pogoń Matthewsa za rekordem to „major distraction”. Został mega skrytykowany za tę wypowiedź, a moim zdaniem była w punkt. Tylko to nie powinien być przekaz na konferencję, a raczej coś do rozpracowania wewnętrznie. Przez ostatnie 3-4 mecze jedyna taktyka to było granie na 34. Po pierwsze to mogło być jednym z powodów rozregulowania „special teams” (zaliczyli w playoff koszmarny wynik PP i PK), po drugie gdyby Auston i Willy mogli zregenerować się na koniec sezonu, może uniknęliby kontuzji/migreny (która mogła być efektem przemęczenia organizmu).
Przed drużyną duże zmiany i dobrze!
Wynik marzenie dla hejtera Liści. Przez chwilę wydawało się, że wyciągnięcie z 1-3 pozwoli zachować pozycję Keefowi. Cóż, presja w Toronto jest taka, że nie tylko on, ale i Shanahan nie może czuć się bezpiecznie. Keefe to trener marzenie dla każdego z rywali. Zawsze da radę przegrać. Nawet z
Montrealem i Columbus.
Pomimo tego, że Sheldon Keefe rok w rok udwowadnia, że nie dorósł (jeszcze?) do roli poważnego trenera w NHL, trzeba mu oddać to co jego. Długie serie są wygrywane i przegrywane nie przez zawodników, a przez trenerów. Keefe będąc zakopany po uszy w mule odwrócił losy serii i nie był gorszy w meczu numer siedem. Za to mu chwała. I przy okazji gar pomyj na głowę Montgomery’ego. Już miałem gotowy wpis, w którym postulowałem zwolnienie obecnego trenera Bruins. Nie radzi sobie ze zmianami aplikowanymi przez rywali. Czas pokaże czy sobotnie zwycięztwo to przełamanie słabości czy tylko wynik mizerii przeciwnika.
Wracając do Toronto, teraz wszystko w rękach GMa. Trelleving już jeden minus zarobił. Nie można było ufać, że Sheldon Keefe regularnie zbierający baty w play-offs nagle zacznie wygrywać. Być może GM Leafs dał się porwać pierwszej wygranej serii rok temu. Zmiany w Toronto są nieuniknione. Z czwórki, która zarabia 11 baniek rocznie albo i więcej, do odstrzału są typowani Marner i Tavarez. Ten drugi jest nie do ruszenia, póki co. A Marnera może ktoś łyknie. Obaj znikają w play-offs. Ale czy tak dużo lepiej jest z Matthewsem i Nylanderem? Ten pierwszy punktował właściwie tylko w jednym meczu z pięciu. Tak ma wyglądać gra gościa, który wali regularnie 50 goli w sezonie? Nylander ponoć świetny. Ale w czterech meczach ma średnią w okolicach pół hita na mecz. Tak on chce wygrać w play-offs? Obaj kontuzjowani. Ale to żadna wymówka – kto nie jest kontuzjowany w play-offs?
Moim zdaniem możnaby nawet poczekać z Marnerem, bo nowy trener nawet jego mógłby zmusić do roboty i nagle mogłoby okazać się, że cała czwórka będzie chodzić jak w zegarku. Problem w tym, że za rok Marner odejdzie za darmo, a teraz byłaby szansa dostać jakiś zwrot za niego.
Wydaje mi sie, że Toronto ma potencjał wygrać puchar za kilka lat gdy w końcu Matthews i Nylander wydorośleją na dobre i staną się weteranami pełną gębą, tak jak Crosby w Pittsburghu. Ale łatwo nie będzie. Floryda i Boston nie spadają w przepaść. Pantery są zbilansowane i młode. Niedźwiedzie mają ogarniętą obronę i bramkę, brakuje tylko centra z prawdziwego zdarzenia. A w kolejce czekają następni. Za miedzą są Rangersi i Carolina.