Chwalimy i krytykujemy w NHL, taka nasza rola. Chwała tegorocznym finalistom, ale przyszedł czas wybrać i zbudować 21-osobową kadrę meczową z największych rozczarowań tych play-offów.
Jak zawsze, robimy to według określonych zasad. Ograniczymy się do dwóch graczy na drużynę, ponieważ niektórych mogłoby zdenerwować, że na przykład „faworyzujemy” (to słowo koniecznie w cudzysłów biorąc pod uwagę kontekst materiału) Toronto Maple Leafs. I będziemy mieć obowiązkową zasadę jednego gracza na drużynę, wliczając w to nawet mistrzów i finalistów.
Zaczniemy od bramkarzy, od trzęsienia ziemi jak u Hitchcocka (ale nie tego NHL owego byłego trenera), bo nie sądzę, że ktoś nie zgodzi się z naszym pierwszym wyborem. Raczej będzie to podmiotem kontrowersji i komentarzy, że nic się nie znamy…
Bramkarze
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
To ja pojadę po bandzie i do obrońców dorzucę Quinna Hughesa. 13 meczów, 10asyst, źle nie jest ale zabrakło, szczególnie w meczach z Oilers jego celnych uderzeń z niebieskiej i jednego, dwóch goli w pp, co może dałoby awans Orkom. Zresztą było widać zarówno w serii z Nashville jak i z Edmonton, że kapitan Canucks był „pod opieką” przeciwników i nie mógł rozwinąć skrzydeł.
Mam tylko nadzieję, że to doświadczenie pozwoli mu lepiej grać w kolejnych play offach.