Shayne Corson należy do tego grona graczy, którzy kojarzą mi się z początkami mojej przygody z NHL. W pierwszej połowie lat 90. minionego stulecia był na tyle charakterystyczną postacią w lidze, że pozostał w mojej pamięci, choć przecież wielkim graczem nigdy nie był. Dopiero po latach zdałem sobie sprawę, że w Corsonie tyleż było charakteru, co i zwykłej ludzkiej głupoty.

https://nhlw.pl/2024/07/macias-podbija-floryde-i-nhl-zamow-replike-koszulki-lub-bluzy/

Całkiem nieźle zapowiadający się na poziomie juniorskim zawodnik, znaczną część swojej zawodowej kariery spędził w Montrealu. Canadiens wybrali go w drafcie 1984 roku z wysokim, ósmym numerem i umożliwili debiut wiosną 1986 roku. Przez prawie dwie dekady na lodowiskach NHL reprezentował barwy czterech klubów i w niemal każdym z nich dał się zapamiętać z niezbyt chlubnych wyczynów.

Gówniana sprawa

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Kapitan-błazen (odc. 1)

Król barowych ringów

Gówniany transfer

Kapitan-błazen (odc. 2)

Kapitan-błazen (odc. 3 oraz 4)

My ze szwagrem