Jesteśmy już jeśli chodzi o NHL po tej porze roku, gdy nadawcy telewizyjni zamykają się w przestronnych salach konferencyjnych w swoich biurowcach, odbywając ściśle tajne spotkania, aby zaplanować, jak będą wyglądać ich relacje w nowym sezonie. Trochę pokręciłem się po kilku telewizjach w różnych rolach, nawet byłem na kilku takich spotkaniach, wiec trochę wiem o czym mówię/piszę. Nigdy nie byłem jednak postacią decyzyjną w dyskusji, by przeforsować jakieś rozwiązania, a mam kilka rad / próśb.
https://nhlw.pl/2024/10/zamow-papierowy-skarb-fana-nhl-na-sezon-2024-25-hit-teraz-takze-audiobook/
Nic nierozsądnego, tylko sześć spraw. Uzbierałbym więcej, ale nie chodzi o to żeby to była przeraźliwie długa czytanka. Wiem, że niektórzy fani chcieliby zobaczyć duże zmiany od partnerów telewizyjnych ligi, ale nie o to chodzi w dzisiejszym poście. Zamiast tego, mam to, co uważam za pół tuzina stosunkowo drobnych poprawek, które chciałbym zobaczyć w transmisjach. OK, jasne, to lista moich osobistych irytacji, które chciałbym, żeby zostały zaadresowane, i może dotyczą tylko mnie. Producenci i reżyserzy TV, przygotujcie się na ulepszenie swojego produktu. Oto moje rady:
Odpuśćcie ujęcie trenera na ławce zaraz po straconej bramce
Przyznaję, rozumiem, dlaczego to jest stałym elementem transmisji hokejowych, bo kiedyś było zabawne. Drużyna traciła gola i można było liczyć na ujęcie reakcji trenera na ławce. Mógł być wściekły, krzycząc na losowego zawodnika lub może na sędziego. Mógł być oszołomiony lub zdezorientowany, unosząc ręce w niedowierzaniu. Czasami dostawaliśmy obrzydzenie, z grymasem i potrząśnięciem głową, które mówiły nam, że przemowa w przerwie będzie epokowa, albo mogliśmy przyłapać go na warczeniu na rezerwowego bramkarza, że czas wejść do gry.
A czasami po prostu dostawaliśmy faceta kontemplującego wszystkie decyzje życiowe, które doprowadziły go do tego momentu, z tysiącmilowym spojrzeniem i najsmutniejszym małym potrząśnięciem głową na świecie. Rzecz w tym, że reakcje były warte oglądania. Teraz? Już nie bardzo. Dziś dostajemy tę samą reakcję za każdym razem, od każdego trenera: Facet zamrożony w miejscu, wpatrujący się w iPada, oglądający malutką powtórkę w nadziei, że zobaczy coś, co mogłoby stać się darmową kartą wyjścia z więzienia w postaci skutecznego challenge’u.
Jest jedna rzecz, którą możemy z tym zrobić: Porzućcie te natychmiastowe ujęcia na trenera. Nie mówią nam nic poza tym, komu rośnie największa łysina. Kiedy nawet certyfikowany charakter jak Paul Maurice robi tę minę z opadniętą szczęką wpatrzoną w iPada w Game 7 finałów o Puchar Stanleya, wszelka nadzieja jest stracona. Znajdźcie kogoś / coś innego do pokazania.
Dziwne ujęcia na face-offach
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem