Chyba nie ma fana NHL, który nie znałby historii sprzed ponad czterech dekad, gdy podczas spotkania pomiędzy Bruins i Rangers w Madison Square Garden doszło do zadymy z udziałem zawodników z Bostonu oraz nowojorskich fanów. Mike Milbury dopadł wówczas jednego z sympatyków Strażników, okładając go jego własnym butem. Kilka lat później Craiga Coxe’a z Vancouver Canucks zdołali powstrzymać jego koledzy z drużyny i ochrona. Na ławkę kanadyjskiej ekipy kibice Rangers wylali piwo, ale wówczas im się upiekło. W drugą stronę też potrafiło popłynąć to i owo, by wspomnieć słynną akcję z udziałem Tie’a Domiego czy incydent, którego niechlubnym bohaterem stał się John Tortorella. Liga ma jednak jeszcze jedno podobne wydarzenie, o którym rzadziej się jednak wspomina, bo i ich uczestnik nigdy nie stał się ważną postacią w NHL. Warto go jednak przypomnieć, bo hokejową karierę układał sobie w dość osobliwy sposób.
https://nhlw.pl/2024/10/zamow-papierowy-skarb-fana-nhl-na-sezon-2024-25-hit-teraz-takze-audiobook/
W latach 80. minionego stulecia derbowe starcia pomiędzy Edmonton Oilers oraz Calgary Flames były kotłem emocji dla hokejowych fanów nie tylko w Albercie. Przez osiem kolejnych lat zawsze w finale Pucharu Stanleya meldowała się jedna z tych drużyn, a sześć tytułów w latach 1983-90 trafiało ostatecznie w ich ręce. Nic więc dziwnego, że rywalizacja ta budziła potężne zainteresowanie. W kolejnej dekadzie obie ekipy już tak nie błyszczały, ale ich mecze nadal miały w sobie coś z tej mistrzowskiej rywalizacji sprzed kilku czy kilkunastu lat. Kibice domagali się maksymalnego zaangażowania w tych spotkaniach, co potrafiło przynosić mecze z dziesiątkami karnych minut i regularnymi pięściarskimi pojedynkami na lodzie.
Finansowe problemy obu organizacji, trapiące je przez całe sezony, schodziły na drugi plan, gdy dochodziło do kolejnej odsłony Bitwy o Albertę. Rywalizacja przestawała już rozgrzewać fanów w całej NHL. Nawet dla Kanadyjczyków nie była już tak fascynująca. W prowincji wciąż jednak budziła spore emocje. Nie inaczej było w listopadzie 1996 roku, gdy Płomienie i Nafciarze spotkali się ze sobą w pojedynku w Northlands Coliseum. Goście z Calgary dwukrotnie w tamtym spotkaniu wychodzili na prowadzenie, ale gospodarze dwa razy skutecznie odpowiadali trafieniami Andrieja Kowalienki. Decydujące, jak się okazało, trafienie w tamtym spotkaniu zaliczył jednak Mariusz Czerkawski, pokonując na początku trzeciej tercji Dwayne’a Rolosona po dograniu od Douga Weighta. Po końcowej syrenie gol naszego rodaka zszedł jednak na dalszy plan. Show, na swój pokręcony sposób, skradł mało znany Sasha Lakovic.
Dla prawoskrzydłowego to był jeden z pierwszych meczów, jakie rozegrał w NHL. Jeden z
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem