Niewiele czasu zdążyło minąć od chwili, w której Guy Carbonneau w NHL podniósł do góry Puchar Stanleya, wywalczony przez Canadiens w pierwszych dniach czerwca 1993 roku, gdy na ulicach Montrealu rozpętało się prawdziwe piekło. Patrick Roy prawdopodobnie nie miał nawet możliwości nacieszyć się drugim w karierze trofeum im. Conne’a Smythe’a, a Wayne Gretzky rozpamiętywać wielkiego zawodu, jaki sprawił swoim występem w piątym finałowym meczu fanom Los Angeles Kings. „The Great One” nie zdołał oddać choćby jednego celnego strzału na bramkę rywali, ale jego słabszy występ także w kalifornijskiej prasie został zepchnięty na dalszy plan wskutek wydarzeń, do jakich doszło na ulicach największego miasta w prowincji Quebec.
Nerwowo było już przed meczem pod halą Montreal Forum. Ludzie starali się załapać na ostatnie wejściówki w nie najbardziej nawet atrakcyjnych miejscach na trybunach. Lokalne koniki życzyły sobie po kilkaset dolarów za takie bilety, ale chętnych nie brakowało. Gdy Paul DiPietro zaliczył swoje drugie tego dnia trafienie, a Canadiens objęli prowadzenie 4:1 w meczu, stało się już niemal pewne, że Habs po raz 24. sięgną po Puchar Stanleya. Nikt odpowiedzialny za bezpieczeństwo mieszkańców miasta nie przygotował się jednak na to, co miało się wydarzyć niebawem.
Tysiące sympatyków Canadiens opuściło bowiem halę i spotkało się z ogromnym tłumem,
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem