Moment dnia w NHL: samobójczy gol widmo tuż przed syreną

Trudno o bardziej chaotyczny finisz meczu niż to, co zobaczyliśmy w ostatniej sekundzie(!) Game 3 pomiędzy Edmonton Oilers a Vegas Golden Knights i jednocześnie doskonałe podsumowanie totalnie szalonego dotychczasowego przebiegu tej rywalizacji. Tablica wyników wskazywała 3:3 po tym, jak na trzy minuty przed końcem Connor McDavid strzelił wyrównującego gola. Za bramkę Oilers wjechał William Karlsson i na ślepo wrzucił krążek przed bramkę strzeżoną przez Stuarta Skinnera (wrócimy do tego…). Krążek minął trzech zawodników Edmonton, wylądował na kiju Reilly’ego Smitha a reszta… reszta jest historią:

Smith wziął na piłkarski zamach, na koszykarską pompkę dwóch obrońców Nafciarzy oraz Skinnera, zamarkował strzał, po czym objechał całą trójkę i skierował krążek do opuszczonej bramki Oilers. Tyle, że nie trafił, jego zagranie leciało wzdłuż linii bramkowej. Niestety dla gospodarzy wracający Leon Draisaitl chcąc przeciąć to zagranie skierował gumę do bramki… To jeszcze nie wszystko: krążek odbił się od kamery zamontowanej na środku bramki, więc w mgnieniu oka z niej wypadł, a w hali zapaliło się zielone światło i zabrzmiała syrena kończąca tercję.

Totalna konfuzja, zawodnicy na lodzie nie byli pewni co się wydarzyło, podobnie jak sędziowie, ławki rezerwowych i trenerzy, kibice oraz komentatorzy czy to Sportsnetu czy TNT. Nos podpowiada mi, że jednym całkowicie pewnym, że zawalił sprawę, był Leon Draisaitl, ale to tylko moja spekulacja – najważniejsze, że po chwili doszliśmy do słusznych wniosków. Krążek znalazł się w bramce na 0,4 sekundy przed końcem i to Golden Knights zostali zwycięzcami Game 3.

Czapki z głów przed Smithem, że zachował tak zimną krew. Nikt z drużyny nie miałby mu za złe, gdyby pod presją czasu uderzył z całej siły licząc, że a nuż wpadnie. To nie byłoby błędną decyzją. Smith miał jednak na tyle opanowania, że poszedł w kiwkę. Nie możemy pochwalić go za wykończenie, ale teraz to już zupełnie nieistotne. Oilers? Oj, tu dopiero jest co analizować. Krążek w ogóle nie powinien przejść zza bramki przez ich trzech zawodników – Kulaka, Nurse’a czy McDavida. Ta ostatnia dwójka zaraz jednocześnie rzuciła się do bloku i to poważny strategiczny błąd, ale jednak musimy wziąć poprawkę na okoliczności.

Świadomość, że to dosłownie ostatnia sekunda meczu sprawiła, że Nurse, McDavid i Skinner zagrali tę akcję zupełnie inaczej niż zrobiliby to w „normalnym” momencie meczu. Samobój Draisaitla… Życie, zdarza się. Banalne stwierdzenie, ale to jeden z uroków/przekleństw hokeja. Na slow-motion wygląda to absurdalnie, ale wydarzenia w hokeju na lodzie nigdy nie toczą się w slo-mo. Swoją drogą: liczba trafień do swojej bramki w tych play-off jest NIEBYWAŁA. Żeby daleko nie szukać, wystarczy zerknąć na gola McDavida na 3:3 trzy minuty wcześniej:

————————

Przed sobotnim Game 3 ciekawie było już rano, kiedy na rozjeździe ani na chwilę nie

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.