Wyniki meczów NHL z czwartku:
Boston Bruins – St. Louis Blues 5:2
Carolina Hurricanes – Toronto Maple Leafs 1:5
Florida Panthers – Nashville Predators 1:2ot
New York Islanders – Colorado Avalanche 6:3
Ottawa Senators – New York Rangers 2:4
Tampa Bay Lightning – Pittsburgh Penguins 3:4
Columbus Blue Jackets – Detroit Red Wings 6:5pen
Calgary Flames – Minnesota Wild 4:1
Edmonton Oilers – Seattle Kraken 9:4
Los Angeles Kings – Chicago Blackhawks 1:2
Polewka dnia: Olejem po Morskim Potworze
Gdy Connor McDavid uzyskuje hat-tricka po raz pierwszy od 1134 dni to media zaczynają podkręcać temat, czy kapitan Oilers właśnie rozpoczął swoją pogoń za Nathanem MacKinnonem w walce o Hart Trophy. Edmonton rozbiło Seattle Kraken 9:4, a McDavid zdobył swojego 13. hat-tricka w karierze, dorównując Markowi Messierowi na czwartym miejscu w historii klubu. Trzy gole w pierwszej tercji, Wasilij Podkołzin trafiający zaledwie 17 sekund po McDavidzie, a Leon Draisaitl dołożył swoje trafienie siedem sekund po rozpoczęciu gry w przewadze. Kraken nie wiedzieli, co ich uderzyło.
To dopiero drugi raz od 14 lat, kiedy Edmonton zdobył dziewięć bramek w jednym meczu – dramatyczna zmiana po bezbramkowej porażce 0:1 z Minnesotą w poprzednim spotkaniu. McDavid, który uderzał aż siedem razy tego wieczoru, przyznał szczerze, że w Minnesocie zbyt często wybierał podanie zamiast strzału, co ostatecznie kosztowało zespół zwycięstwo. Tym razem kapitan wziął sprawy w swoje ręce – dosłownie. Jego pierwsza bramka była precyzyjnym trafieniem pod poprzeczkę, a pozostałe dwie sprawiły, że bramkarze Seattle wyglądali po prostu źle. Evan Bouchard nie ukrywał, że gdy McDavid zapowiada, że będzie strzelał, obrona musi grać inaczej.
McDavid making it look easy.
Nothing new here. pic.twitter.com/nNghMOEcpn
— NHL (@NHL) December 5, 2025
Matt Savoie otrzymał cenne wskazówki od Stuarta Skinnera podczas przerwy i zamienił je w dwa gole, niemal zdobywając własnego hat-tricka. Draisaitl zanotował cztery punkty (gol i trzy asysty), a power play działał z brutalną skutecznością 4 na 5. Kibice skandowali „Chcemy dychę!”, a Andrew Mangiapane o włos nie spełnił ich życzenia – jego strzał trafił w dwie poprzeczki, ale nie przekroczył linii bramkowej. To była noc, której Edmonton potrzebował – nie tylko dla wyniku, ale dla pewności siebie i wiary, że droga powrotna na szczyt jest możliwa.
Top dnia: Najlepszy mecz nowojorczyków w sezonie
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem