Częścią tego, co sprawiło, że pierwsze miesiące tego sezonu NHL były tak ekscytujące, jest ruch młodzieży. Młode gwiazdy, takie jak Macklin Celebrini, Connor Bedard i Leo Carlsson, osiągają imponujące liczby w ofensywie, plasując się w czołówce wyścigu strzelców.

Minął zaledwie miesiąc, więc nie chcemy wybiegać za daleko w przyszłość. Wydaje się jednak, że jesteśmy świadkami przesunięcia w lidze, w którym nowa generacja napastników rości sobie prawa do statusu supergwiazd. Nie oznacza to, że stara gwardia znika – weźmy za przykład tego postarzałego Nathana MacKinnona, który wciąż radzi sobie całkiem nieźle (mam nadzieje że wyczuwacie ironie). Niemniej jednak, wygląda na to, że następna generacja nadeszła z impetem, co czyni ten czas ekscytującym dla fana hokeja.

Podczas gdy czekamy, by zobaczyć, czy jest to bardziej tymczasowy incydent, czy trzęsienie ziemi, pomyślałem, że to dobry moment, aby spojrzeć wstecz na inne sezony NHL, w których nowa generacja wdarła się do najwyższej ligowej półki. Oto pięć momentów, w których byliśmy świadkami tego, co wydawało się być zmianą warty wśród elitarnych graczy sportu, i sprawdzimy, czy się utrzymała.

1979-80: Początek ery Gretzky’ego

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.