Mecz dnia: Wielowątkowy bój w Toronto

Golden Knights pokonali Toronto Maple Leafs 6:5 po dogrywce, ale sam wynik to zaledwie wierzchołek góry lodowej tej niezwykłej opowieści. Mecz miał wszystko: emocjonalny powrót Mitcha Marnera na lodowisko, na którym po raz pierwszy mierzył się z byłymi kolegami z szatni, kontuzję Williama Nylandera, dramatyczny comeback Vegas z dwubramkowego deficytu, a także heroiczną postawę Jacka Eichela, który zapisał się siedmioma punktami w ciągu dwóch nocy. To właśnie napastnik Golden Knights stał się głównym bohaterem tego wieczoru, najpierw asystując przy wyrównującym golu Tomasa Hertla z siedmioma sekundami do końca trzeciej tercji, a następnie rozstrzygając losy spotkania efektownym rajdem w dogrywce, po którym zaczerwieniony i zdyszany od razu ruszył szukać… Marnera.

„Wiedział, że ta noc znaczy dla mnie więcej niż zwykły mecz hokejowy, więc ten mały uścisk po wielkim golu Jacka… byłem naprawdę podekscytowany” – przyznał Marner, dla którego pojedynek z Leafs był przesiąknięty szczególnymi emocjami. Ale zacznijmy od początku. Marner, który spędził dziewięć lat w Toronto i był jedną z największych gwiazd Maple Leafs, tym razem zagrał po… złej stronie mocy, przynajmniej z perspektywy licznie zgromadzonych w Vegas kibiców z Kanady. Już przy pierwszym kontakcie z krążkiem rozległy się głośne buczenia, które towarzyszyły mu przez cały mecz. „To była surrealistyczna scena – Marner dostaje buczenie we własnej hali” – komentowali obserwatorzy, nawiązując do faktu, że T-Mobile Arena była tego wieczoru pełna fanów Leafs, którzy nie zapomnieli o letnim transferze.

28-letni skrzydłowy pokazał jednak klasę, ignorując negatywne reakcje i skupiając się na grze. Zanotował dwie asysty, obie przy trafieniach Pawła Dorofiejewa, a trzecie jego podanie – przy hat-tricku Rosjanina – zostało anulowane po udanym wyzwaniu wideo ze strony sztabu Toronto dotyczącym pozycji spalonej. Marner grał na środku formacji z Reillym Smithem i właśnie Dorofiejewem, pokazując, że potrafi skutecznie operować również na tej pozycji, choć przez lata w Leafs występował głównie jako skrzydłowy.

Z kolei dla Vegas ten mecz był dowodem na to, że aktualna passa sześciu zwycięstw z rzędu i punktów w siedmiu kolejnych spotkaniach to nie przypadek. Golden Knights są teraz najgorętszą drużyną w Konferencji Zachodniej, a ich zdolność do wracania do gry nawet z wielobramkowej straty budzi respekt w całej lidze. Wystarczy spojrzeć na statystyki: Vegas przez pierwsze 62 minuty ani razu nie prowadziło, zaledwie przez 2 minuty i 7 sekund było na remis z Toronto w regulaminowym czasie gry. A mimo to znalazło sposób, by wygrać. Dramaturgię spotęgował fakt, że był to drugi mecz Vegas w ciągu dwóch nocy. Dzień wcześniej Golden Knights pokonali Kings 3:2 po dogrywce w Los Angeles. Eichela udawał strzał, przyciągając uwagę obrońców, a następnie precyzyjnie podał do Hertla stojącego przed bramką.

Dla Toronto był to bolesny cios, zwłaszcza że Maple Leafs prowadzili przez większość meczu, a w pewnym momencie mieli nawet dwubramkową przewagę. Auston Matthews, Morgan Rielly i William Nylander błyszczeli w pierwszej połowie spotkania. Matthews strzelił 23. gola w sezonie, Rielly otworzył wynik po świetnym podaniu Nylandera, a sam Nylander dołożył efektowne backhandowe trafienie na 2:0. Niestety, Szwed opuścił mecz już w drugiej tercji z powodu urazu dolnej części ciała, co jak później potwierdził trener Craig Berube było nawrotem poprzedniej kontuzji. Leafs stracili tym samym swojego najskuteczniejszego strzelca, który dopiero 10 stycznia wrócił po sześciomeczowej przerwie. To był punkt zwrotny. Od tego momentu Toronto zaczęło grać zbyt asekuracyjnie, a jego największe gwiazdy – Matthews, John Tavares i Rielly – ponoszą odpowiedzialność za późną zapaść. Matthews był na lodzie przy pięciu z sześciu bramek Golden Knights, a przy decydującym trafieniu Eichela w dogrywce ani jego, ani Tavaresa nie było widać w pobliżu akcji.

Osobnym wątkiem było też powrót do składu Vegas Adina Hilla, podstawowego bramkarza z poprzednich dwóch sezonów, który przez niemal trzy miesiące pauzował z powodu kontuzji. Hill nie miał łatwego debiutu po powrocie wpuścił pięć goli przy 28 strzałach, w tym trzy w ciągu pierwszych 10 minut. „Adin był zardzewiały, to było widać, ale zdobyliśmy dla niego bramki” – komentował trener Bruce Cassidy, zaznaczając jednocześnie, że sam Hill pewnie pierwszy przyznałby, iż potrzebuje czasu na odzyskanie formy. Mimo wszystko jego obecność między słupkami daje Vegas nadzieję na stabilizację w bramce, bo dotychczasowi zastępcy – Akira Schmid, Carl Lindbom i Carter Hart – nie prezentowali poziomu gwarantującego spokój defensywie.

Oprócz wspomnianego już uścisku Eichela i Marnera, uwagę przykuło buczenie na Marnera przez fanów Leafs czy ciepłe powitanie Nicolasa Roya, który wrócił do Vegas po zdobyciu z tym zespołem Pucharu Stanleya w 2023 roku. Roy został wymieniony do Toronto właśnie w ramach transferu Marnera i choć jego występ w czwartek był stosunkowo spokojny (zakończył mecz z bilansem zerowym przy 14 minutach na lodzie), otrzymał serdeczne przywitanie od lokalnych kibiców, którzy pamiętają jego wkład w mistrzowski triumf.

Wyniki meczów NHL z czwartku:

Buffalo Sabres – Montreal Canadiens 5:3
Columbus Blue Jackets – Vancouver Canucks 4:1
Pittsburgh Penguins – Philadelphia Flyers 6:3
Washington Capitals – San Jose Sharks 2:3
Boston Bruins – Seattle Kraken 4:2
Minnesota Wild – Winnipeg Jets 2:6
Chicago Blackhawks – Calgary Flames 1:3
Edmonton Oilers – New York Islanders 0:1
Utah Mammoth – Dallas Stars 2:1
Vegas Golden Knights – Toronto Maple Leafs 6:5ot

Szczerość dnia: Wiedział że nie strzelił, choć sędzia mu uznał

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.