Gabriel Landeskog wrócił na lód i powiedział to wprost, bez owijania w bawełnę: dostał strzałem 154 km/h prosto między nogi, a wgnieciona muszla ochronna suspensora stała się hitem sieci. To zdanie, które mogłoby być puentą absurdalnego skeczu, jest w pełni poważną relacją z kariery jednego z najbardziej doświadczonych przez los zawodników w historii ligi.

Kapitan Colorado Avalanche wrócił do składu 22 marca w meczu z Washington Capitals po dwutygodniowej przerwie. Wypadł z gry 6 marca podczas wyjazdowego spotkania z Dallas Stars, gdy strzał jego własnego obrońcy Cale’a Makara trafił go w najbardziej czuły punkt anatomii. Landeskog dotrwał do końca tego meczu, zaliczył asystę i spędził na lodzie prawie 23 minuty, lecz następnego dnia klub ogłosił, że kapitan wypadnie z gry na czas nieokreślony. Medycy określili uraz jako dotyczący „dolnej części ciała” w „niekomfortowej okolicy”. Trener Jared Bednar mówił o tym z ledwo tłumionym uśmiechem.

Po powrocie do gry sam Landeskog nie pozostawił żadnych wątpliwości co do natury urazu. Przyznał, że przeszedł krótką operację, by „naprawić pewne rzeczy”, i że suspensor, który nosił, miała wyraźne wgniecenie po trafieniu. Zdjęcie tej muszli, starego i wytartego sprzętu pamiętającego inne czasy, obiegło media społecznościowe błyskawicznie.

Historia naznaczona przypadkowym okrucieństwem

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.