Na początku roku Forbes opublikował listę 20 najbardziej dochodowych organizacji sportowych na planecie. Miejsca zostały przydzielone według zysku za ostatni sezon, dla którego dostępne są dane, obliczanego przed odliczeniem odsetek, podatków, deprecjacji i amortyzacji (EBITDA). Dla NHL i NBA jest to sezon 2024/25, dla NFL rok 2024, dla klubów piłkarskich sezon 2023/24.
Pierwsze dwa miejsca nikogo nie zdziwiły: liderem tradycyjnie pozostaje Dallas Cowboys (futbol amerykański), a tuż za nim plasuje się koszykarskie Golden State Warriors. Trzecie miejsce zajął jednak niespodziewanie hokejowy klub Edmonton Oilers! Dla stałych czytelników Forbesa nie jest to jednak szok: rok wcześniej Nafciarze zajmowali w rankingu czwarte miejsce, ustępując jedynie trzem klubom NFL.

Wszystko to wydaje się dość dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że widownia hokeja się starzeje, a gracze wyglądają na ubogich nawet na tle przeciętnych koszykarzy, nie wspominając o supergwiazdach takich jak Patrick Mahomes z futbolu amerykańskiego czy Shohei Ohtani z baseballu, których kontrakty są 4–5 razy wyższe niż zarobki Kiriłła Kaprizowa.
Pojawia się oczywiste pytanie: jak Edmonton, klub z miasta liczącego nieco ponad milion mieszkańców, reprezentujący dyscyplinę, która nie jest najpopularniejszą w Ameryce Północnej, zdołał to osiągnąć? W zrozumieniu tej ekonomicznej sensacji pomógł nam kierownik programu lojalnościowego Oilers, Jewgienij Leontjew.
Play-offy: czas cudów. Także tych finansowych
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem