Okres dnia: 99 dni marazmu w Nowym Jorku

99 dni. W tym czasie można przeczytać „Wojnę i pokój”, nauczyć się nowego języka, a nawet jak twierdzi internet całkowicie przemienić swoje życie. Nowojorscy Strażnicy potrzebowali tego czasu, by… dalej nie potrafić wygrać meczu we własnej twierdzy w regulaminowym czasie gry. Ostatni raz Madison Square Garden eksplodowało radością zwycięstwa bez dogrywek i konkursów rzutów karnych 24 listopada, kiedy ekipa z Manhattanu pokonała St. Louis. Od tamtej pory minęły ponad trzy miesiące, zmieniły się pory roku, a kalendarz bezlitośnie odmierzał kolejne dni kompromitacji drużyny, która zajmuje ostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej.

Poniedziałkowy wieczór przyniósł jeszcze jeden rozdział tej bolesnej kroniki. Strażnicy przegrywali z Columbus Blue Jackets 0:4, by w trzeciej tercji wznieść się do heroicznej i desperackiej pogoni. W zaledwie osiem minut wyrównali na 4:4, rozpalając do czerwoności swoją publikę, która wcześniej gwizdała na własnych zawodników po drugiej tercji. Trybuny drżały, atmosfera gęstniała, wszystko wskazywało na to, że wreszcie nadchodzi ten moment – koniec pasma porażek, przełamanie klątwy, powrót do normalności.

Wyniki meczów NHL z poniedziałku:

Nashville Predators – Detroit Red Wings 2:4
New York Rangers – Columbus Blue Jackets 4:5ot
Toronto Maple Leafs – Philadelphia Flyers 2:3pen
Seattle Kraken – Carolina Hurricanes 2:1
Vancouver Canucks – Dallas Stars 1:6
Los Angeles Kings – Colorado Avalanche 2:4

Zanim jednak Columbus przypieczętowało swoje zwycięstwo bramką Kiriłła Marczenki na początku dogrywki, Rangers doświadczyli jeszcze jednego ciosu w kluczowym momencie drugiej tercji. Przy stanie 2:0 dla gości zdawało się, że gospodarze w końcu trafili do siatki  J.T. Miller pokonał Elvisa Merzlikinsa. Ławka eksplodowała radością, ale trener Columbus Rick Bowness natychmiast zażądał weryfikacji wideo. Powtórki pokazały coś, co w czasie rzeczywistym wyglądało niewinnie: delikatny kontakt łyżew między Alexem Lafreniere’em a bramkarzem gości. Sędziowie orzekli zakłócenie pracy golkipera i anulowali trafienie. Nowojorska ławka rezerwowych wpadła w furię zawodnicy gestykulowali, trener protestował, a kibice gwizdali. Zaledwie 23 sekundy później Columbus wykorzystało konsternację rywala i w przewadze osobowej strzeliło trzeciego gola, skutecznie grzebiąc nadzieje Strażników na szybki powrót do meczu.

Przypadek dnia: Gol od tylnej bandy

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.