Duet dnia: Grają ze sobą na pamięć
Są pary hokejowe, które potrzebują miesięcy, by wykształcić chemię na lodzie. Są takie, które trenują dziesiątki godzin, by nauczyć się nawzajem czytać ruchy. A potem są Leo Carlsson i Cutter Gauthier Szwed i Amerykanin, którzy grają tak, jakby dzielili jeden mózg na dwóch. W środowym starciu z Islanders ta para udowodniła, że ich współpraca przekroczyła już granicę zwykłej koordynacji i weszła w sferę niemal telepatycznego porozumienia. Gauthier skończył wieczór z dwoma trafieniami, Carlsson z dwiema asystami, a efekt ich działania przypominał precyzyjnie wyreżyserowany balet, w którym każdy ruch jest z góry zaplanowany, choć wykonywany w pełnej improwizacji.
30 goals for Cutter Gauthier! 🚨
He now has seven goals in his last seven games! pic.twitter.com/FGKCqUqQ1I
— NHL (@NHL) March 5, 2026
Liczby same mówią za siebie: Gauthier w ciągu ostatnich siedmiu spotkań wstrzelił do siatki osiem krążków, stając się prawdziwą maszyną do produkcji bramek. W tym meczu jego drugi gol był dziełem sztuki taktycznej – Carlsson dostał podanie od Chrisa Kreidera, który wykonał przepustkę między nogami, i momentalnie znalazł się w sytuacji dwa na jeden przeciwko obrońcy Matthew’owi Schaeferowi. Młody Szwed nie spieszył się. Czekał. Patrzył. I w ostatniej możliwej sekundzie, gdy Schaefer już był pewien, że musi zdecydować się na jednego z napastników, Carlsson oddał krążek prosto na kij Gauthiera. Ten przyjął podanie jak stare małżeństwo przyjmuje codzienną poranną kawę – bez wahania, bez zaskoczenia, jakby wiedział dokładnie, gdzie piłka się pojawi. Strzał huknął z jednego dotknięcia, bramkarz David Rittich nie miał nawet czasu zamrugać. Gauthier stał się pierwszym graczem w historii Anaheim Ducks, który strzelił pięć kolejnych bramek dla zespołu w trzech meczach z rzędu. Nie osiąga się takich rzeczy w pojedynkę – to zawsze efekt zrozumienia, zaufania i bezgranicznej wiary w to, że partner będzie dokładnie tam, gdzie powinien być.
Mathew Barzal and Matthew Schaefer are an absolute treat to watch out there for the @NYIslanders 😍 pic.twitter.com/cSwmSvaPke
— NHL (@NHL) March 4, 2026
Co ciekawe, w tym samym meczu po drugiej stronie lodowiska obserwowaliśmy inny, równie intrygujący duet – debiutanta Matthew Schaefera i doświadczonego Mathew Barzala. Grają na różnych pozycjach ale to co ich łączy to przepiękne łyżwiarstwo i kontrola krążka na kiju. Gdy są razem na lodzie prezentują zmiany pełne dominacji, kręcą kółeczka i szukają się w takich kombinacjach, co zwiastuje wiele dobrego dla nowojorczyków… ale nie w tym spotkaniu. Islanders postawili na swoją dwójkę, by zdominować spotkanie, a Schaefer miał najwięcej czasu na lodzie i najwięcej strzałów spośród wszystkich graczy. Jednak to nie wystarczyło.
Wyniki meczów NHL z środy:
Detroit Red Wings – Vegas Golden Knights 3:4ot
New Jersey Devils – Toronto Maple Leafs 4:3pen
Anaheim Ducks – New York Islanders 5:1
Seattle Kraken – St. Louis Blues 2:3
Vancouver Canucks – Carolina Hurricanes 4:6
Dywizja dnia: Najsłabsza w lidze. Zaniża poziom!
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Slavo77 smiał się ze mną nie zgodzić co do wyboru bramkarza do gry w reprezentacji Kanady na olimpiadzie. I po chwili zastanowienia muszę przyznać, że dobrze zrobił. W tym sezonie rzeczywiście Binnington jest drugim najlepszym bramkarzem. Ale nie w całej Kanadzie, a w drużynie z St. Louis. A Kuemper wygląda na to, że trzyma LA w tabeli. Ale że ich nie oglądam, to napiszę jeszcze, że to może być zasługa obrony, nie bramkarza – Cooper nie może być debilem zostawiając dużo lepszego na ławie. A obok niego jest jeszcze paru typów, którzy wygrywali Stasie albo przynajmniej grali w finałach.
Panie redaktorze, faktycznie Pacyfik Dywizja jest słabiutka w tym roku, moje Vegas również nie porywa. A wręcz odwrotnie, doprowadza do szału. Ale z tym bilansem bramkowym to lekka jednak przesada. Vegas na chwilę obecną ma zawrotne +8, a Edmonton nawet +10 🙂
Faktycznie wertowałem ustawienie tabel do tyłu pisząc o kilku innych rzeczach 🙂 stąd błąd – już poprawiony – za co serdecznie dziękuje i za przeczytanie tekstu!
Leo Carlsson- tego gościa mi brakowało na IO w Szwecji
Oj tak, mógłby namieszać i wynieść Szwecję ciut wyżej
Niestety wprowadzenie od sezonu 2013/14 „dzikiej karty” tylko dla 2 teamów spowodowało że cała reszta wyżej wchodzi do PO przez „zasiedzenie” w swojej dywizji.
System przed w/w sezonem był sprawiedliwszy: awans z urzędu tylko dla zwycięzców dywizji oraz pozostali według punktów.
Chcieli „uatrakcyjnić”, ale stworzyli potworka …
Paradoksalnie z Dywizji Pacyfik do Play-off może wejść 5 drużyn, gdyż w Central poza pierwszą trójką Colorado, Dallas i Minnesota, reszta jest na tym samym poziomie. W walce o dzikie karty raczej tylko Utah z Central. Nashville i Winnipeg chyba już ciężko.
To nawet jest logiczne. Czołowa trójka w Central zasysa tyle punktów na reszcie w meczach wewnątrz dywizji, że mało im zostawia. Za to w Pacific dzielą się po równo i dzięki temu jej czwarty oraz piąty jest ogólnie wyżej.